czwartek, 30 kwietnia 2026

MÓJ KAPITANIE, JUŻ WIECZÓR


         


Moi drodzy, na zakończenie każdego postu, już od dłuższego czasu, przedstawiam się jako kapitan mojej flotylli, którymi są moje blogi. A jest ich pięć.

Dlatego dzisiaj zamiast własnego wiersza przedstawiam piosenkę Sławy Przybylskiej "Mój kapitanie, już wieczór"

 Nie obawiajcie sie, to nie jest  pożegnanie, tak kończy się tylko piosenka.

link



Mój kapitanie, już wieczór, mój kapitanie
Więc jakie wino weźmiemy na pożegnanie
Więc jakie wino weźmiemy, jak nie czerwone
Za nasze noce podróżne, niedokończone

Za nasze noce i morze i żeglowanie
Weźmiemy wino czerwone, mój kapitanie

 Weźmiemy wino czerwone, dodamy rumu
I kilka gorzkich goździków z kwiatu piołunu


I kilka kropel piosenki pierwszej kochanki 
I wypijemy to wino z portowej szklanki 



I wypijemy to wino na pożegnanie 
Noce i morze przepłyną, lecz pieśń zostanie 

Za nasze noce i morze i żeglowanie 
Weźmiemy wino czerwone mój kapitanie


 Weźmiemy wino czerwone, dodamy rumu 
I kilka gorzkich goździków z kwiatu piołunu 

Mój kapitanie, już wieczór, mój kapitanie 
Więc jakie wino weźmiemy na pożegnanie 
Mój kapitanie, mój kapitanie 
Więc jakie wino weźmiemy na pożegnanie

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj



środa, 29 kwietnia 2026

NOWE OWOCE W MOIM OGRODZIE


Był czas dziewczynki i bajki czytanej,
Gdy piesek zasłuchany trwał przy jej kolanie.
Wierszyki cichutkie, jak sny dziecięce,
Kładłam z miłością w malutkie ręce.

Lecz ogród dorasta, a wraz z nim i słowa,
Dziś inna melodia w mym sercu się chowa.
Choć tytuł ten sam – jak przystań znajoma,
To poezja dojrzalsza ma teraz ramiona.

Zamiast gifa z książeczką, co bawił nas chwilę,
Staję przed Wami, jabłek niosąc tyle!
Wśród rajskich gałęzi, w purpurze i słońcu,
Znalazłam swój rytm i spokój w końcu.

To wciąż moje serce wiersze tutaj pisze,
Lecz teraz w nich więcej dojrzałej ciszy.
Zapraszam Was głębiej, pod rajską jabłonią,
Gdzie słowa jak owoce – w dłoniach dzwonią.


Autor: Teresa Czajkowska

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

PRZYMIARKA DO WIECZNOŚCI

by Donald Zolan

W kufrze, pod warstwą wspomnień i tiulu,
Drzemała biel, co nie zna czasu.
„Włóż ją!” – poprosił, cicho, bez bólu,
Wśród starych mebli i wspomnień lasu.

„Mój drogi, spójrzże, figura nie ta,
Lata dodały tu i tam cienia…”
Lecz dla niego wciąż była tą samą kobietą,
Światłem, co nigdy barwy nie zmienia.

Szmer koronki, jak szept na wietrze,
I nagle suknia – jak dawniej – pasuje!
Bo miłość to takie dziwne powietrze,
Co każdy centymetr duszy ceruje.

On trzyma portret – ich młode twarze,
Ona się śmieje, poprawia welon.
Dziś nie są parą ze starych ołtarzy,
Lecz tymi, co życie wspólnie wyścielą.

Nie zmieścisz się? – żartował cichutko,
Gdy zamek na plecach posłusznie ustąpił.
Dziś idą w jubileusz, taneczną nutką,
W miłość, w którą on nigdy nie zwątpił.

Autor: Teresa Czajkowska

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

niedziela, 26 kwietnia 2026

MOJA RAJSKA JABŁOŃ



Dziesięć lat minęło, jak jeden dzień,
A Ty wciąż stoisz w ogrodzie, w słońcu i w cień.
Pamiętam, gdy byłaś małym patyczkiem,
A dziś cieszysz oczy swoim różowym liczkiem.

Twoje pąki jak perły, różem nasycone,
W stronę nieba ufnie są wychylone.
Dziękuję Ci, drzewko, za każdą wiosnę,
Za chwile ciche i te radosne.

Choć czas płynie szybko, a wzrok czasem myli,
Ty uczysz mnie trwania w każdej pięknej chwili.
Bądź moją towarzyszką przez kolejne lata,
Najpiękniejsza ozdobo mojego małego świata.

autor: Teresa Czajkowska

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

sobota, 25 kwietnia 2026

PSI ŻYCIORYS Z PRZYMRUŻENIEM OKA


Czyja to wina? 
Każdy z nas w swoim własnym życiorysie,
Ma jakąś plamę, co wstydem się pisze.
Sekretny incydent, chwilę zapomnienia,
Co nagle wywraca nasz świat - do widzenia.

Weźmy Milorda – corgi z fantazją,
Co się na plaży wykazał okazją.
Sperfumował bluzkę pani nieznajomej...
(Lecz o tym milczmy w ciszy kryjomej!).

A moja Toffi? Ta sprytna dama,
Też w kradzieżach nie czuje się sama.
Gdy sąsiad kocią wystawi miseczkę,
Toffi tam „sprząta” przez małą chwileczkę.

Kiti-kat znika w mgnieniu jej oka,
W kuchni sąsiadki  afera głęboka!
Bo szafkę nosem otwiera bez trudu,
By z kosza na śmieci narobić tam brudu.

Czy wina jest pieska? Czy natura taka?
Że nos go prowadzi do smacznego kęsa?
Przecież gdy posesja stoi otworem,
Trudno być grzecznym i żyć pod rygorem!

Gdy smakołyk kusi na zewnątrz, na trawie,
A kosz niezabezpieczony w kuchennej zabawie...
To nie pies zawinił, lecz ten, co zapomniał,
I jeszcze zwierzęciu grzechy wypomniał.

Albo obiadek nie pilnowany,
Bo jeszcze dalej jest serwowany,
Kusi psu nozdrza niemiłosiernie
i pies do  grzechu dąży niezmiernie.



Więc zamiast wyliczać im winy i psoty,
Lepiej domykać szafki i  płoty.
Bo w każdym z nas drzemie ten psotnik mały,
Dlatego z nas każdy jest tak wspaniały!

Autor: Teresa Czajkowska

Jeśli jesteście ciekawi, co takiego Milord zmalował na plaży, to zapraszam dzisiaj na mój drugi blog tutaj na post : "MILORD NA PLAŻY, CZYLI DLACZEGO WARTO MIEĆ TALIĘ OSY  " 

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj


RADOŚĆ W KAŻDYM DŻWIĘKU



Zamknęłam oczy, by widzieć więcej,
By poczuć muzykę, co gra najpiękniej.
Mandolina w dłoniach, w sercu swoboda,
Taka na życie nastała moda!

Nie trzeba nut, ni wielkiej sali,
Byśmy się szczęściem dziś wymieniali.
Wystarczy uśmiech, szczery i jasny,
By świat się zdawał trochę mniej ciasny.

Kiedyś „ciśnienie” psuło mi szyki,
Dziś wolę rytmy mojej muzyki!
Bo gdy wzrok ostry i serce zdrowe,
Wszystko wydaje się całkiem nowe.

Jak ta dziewczyna z płótna dawnego,
Czerpię garściami coś radosnego.
I chociaż Toffi zerka na struny,
Mój nastrój dzisiaj jest... pełen łuny!

autor: Teresa Czajkowska


<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj





piątek, 24 kwietnia 2026

ŁAGODNE OSTRZEŻENIE



Wróciłam z trasy, z serca warsztatu,
Melduję wszystkim: gotowa do światu!
Holter przez dobę tykał miarowo,
Lecz dziś już mogę żyć całkiem  nowo.

Ciśnienie w żyłach i w oku w normie,
Znów jestem, kochani, w wybornej formie!
Atest mam ważny nawet do września,
Więc w moich wierszach zakwitnie  wiosna!

Lecz w domu Toffi z miną nietęgą,
Bo Pan jej grozi palcem i księgą...
„Uważaj, piesku!” – mąż jej tłumaczy,
„Pani ma wzrok teraz – nic nie wybaczy!

Widzi schabowy kradziony z talerza,
I nos, co w szafkę pod zlewem uderza.
Widzi, jak kostki pod stołem chrupałaś,
Choć tak niewinnie wciąż wyglądałaś!”

Toffi na taras zerka z nadzieją,
Gdzie obce koty pod płotem się śmieją.
Zanim otworzę, już mleko rozlane...
I znów jestem z Wami, moje kochane!

autor: Teresa Czajkowska

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj


środa, 22 kwietnia 2026

MÓJ ABSURDALNY SEN


Śniło mi się, że siedzę w fotelu wygodnie,
A mistrz nade mną staje – wyglądał dość godnie.
Lecz fryzjer to niezwykły! Ma rąk całe mrowie,
Dziesięć par nożyczek lśni mu tuż przy głowie!

Pięćdziesiąt palców w szalonym wigorze,
Tnie moje blond włosy, jak tylko chcieć może.
Niczym w orkiestrze, pod batutą mistrza,
Melodia cięcia staje się coraz czystsza.

Fortissimo strzyże, pianissimo cieniuje,
A ja w tym fotelu jak w niebie się czuję.
Myślę rozmarzona: „Toż to cud artysta!
Wirtuoz grzebienia, postać nieoczywista!”.

Wielki finał, akord, niski ukłon sprawia,
W mojej biednej głowie huczy burza braw i brawa!
Budzę się z uśmiechem, pędzę do lustra w te pędy,
By ujrzeć te cięcia, te modne zakręty...

I nagle przystaję! Patrzę osłupiała:
Głowa jak kolano – gładka, lśniąca cała!
Na zero strzyżona! A obok, na szafce,
Peruka się śmieje w swej nowej zabawce.

„Co jest, koleżanko? – pyta złośliwie. –
Sezon ogórkowy zaczął się prawdziwie?”.
Lecz ja nie płakałam! Śmiech mnie tylko bierze:
„Trudno! Jutro odrosną, mówię wam to szczerze!

Albo za tydzień... albo jeszcze później,
Kupię czapkę z daszkiem, będę żyć luźniej!
Będę udawać, że to moda śmiała,
By każda fryzjerka ze strachu drżała!”.

I wtedy się budzę... tak całkiem, na dobre.
Myśli mam wciąż jeszcze sennie-niezasobne...
Dotykam swej głowy, sprawdzam każdy splot,
I już mi do lustra nieśpieszny jest lot...

autor: Teresa Czajkowska
...................

Morał na wesoło:
Gdy fryzjer ma za dużo rąk,
a Ty za dużo wiary w jego talent –
lepiej spać w czapce nocnej.
Bo włosy odrosną…
a dobry humor – na pewno!

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj


wtorek, 21 kwietnia 2026

W POSZUKIWANIU VENY

 



Zbliżał się weekend, tytuł gotowy,
reszty grafiki ni widu ni słychu.
Myszka już kolor wybrała bordowy,
telefon od veny wciąż głuchy.

Jak zrealizować ma zamówienie
na weekend, który nadchodzi,
kiedy nieszczęsnej naszej artystce
pomysł do głowy nie wchodzi?

Serki jej w głowie, kocur sąsiadów,
obrazy w głowie jej mącą
Oj, musi zrobić kilka przysiadów
i już czuje myśl naglącą.

Jak dobrze ćwiczyć, choćby przysiady,
łepek sobie dotlenić.
Inaczej sama nie dałaby rady
to zamówienie zakończyć.

Autor: Teresa Czajkowska


<><><><><>


⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj


MAŁGOSIA I SZEPT MUSZLI

 Jeśli masz braciszka lub siostrzyczkę, własne dziecko lub wnuczka/kę - to przygotowałam Ci bajkę z pomocnymi uwagami jak ją przekazać dziecku. Dobrze by było, gdybyś miał/miała jakąś muszlę w domu.


Małgosia i szept muszli
(wersja do czytania na głos z prawdziwą muszlą)

Przez pierwsze pięć lat życia swego
Małgosia żyła w wielkiej ciszy głębokiej.
Widziała, jak inne dzieci śmieją się radośnie,
otwierały buzie szeroko, podskakiwały wesoło,
lecz żaden dźwięk nie docierał do jej uszek małych.
W Domu Dziecka wychowawczynie mówiły cicho:
„To ta dziewczynka, co żyje w milczeniu swoim”.
Rodzice przychodzili, patrzyli na jasne loczki,
na błękitne oczka pełne ciekawości,
a potem odchodzili smutni, z ciężkim sercem –
nie wiedzieli, jak pokonać tę niewidzialną ścianę ciszy.

Aż pewnego deszczowego, szarego dnia
pojawiła się Anna – dobra i ciepła.
Jej dłonie pachniały świeżym chlebem i lawendą,
a serce pamiętało, jak sama kiedyś czekała
w sierocińcu na swój własny cud adopcji.

Wiedziała Anna, że prawdziwa miłość
nie potrzebuje głośnych słów, by wybrzmieć najpiękniej.
Wzięła Małgosię za drobną rączkę
i razem ze swoją dorosłą córką Olą
zabrały dziewczynkę tam, gdzie świat mówi najgłośniej –
nad brzeg wielkiego, szumiącego morza.

Pierwsze dni były jak magiczny sen.
Małgosia biegała boso po ciepłym, złotym piasku,
fale delikatnie łaskotały jej stópki,
a ona śmiała się bezgłośnie, machając rączkami,
jakby chciała złapać wiatr i mewy lecące wysoko.

Anna i Ola pokazywały jej wszystko gestami:
jak zbierać kolorowe muszelki małe,
jak budować wysokie zamki z piasku mokrego,
jak patrzeć na słońce zachodzące w morzu.

(tu zwolnij, zrób tajemniczą pauzę – przygotuj muszlę dyskretnie)



Pewnego popołudnia, gdy niebo płonęło różem i złotem,
Anna podała dziewczynce wielką, chropowatą muszlę –
ciężką, kremową, z delikatnymi rowkami,
jakby kryła w sobie całą tajemnicę oceanu.– Przyłóż ją do uszka, kochanie – pokazała Anna gestem i uśmiechem.


(w tym momencie podaj wnuczkowi swoją muszlę  – najlepiej mówiąc cicho i ciepło:

„A teraz Ty przyłóż tę muszlę do uszka, tak jak Małgosia…”)

Małgosia wzięła muszlę ostrożnie w obie rączki,
przytuliła ją mocno do prawego ucha.
I wtedy stało się coś naprawdę niezwykłego!
W tej głębokiej, znajomej ciszy jej duszy
muszla nagle… zadrżała delikatnie, żywo.
Dziewczynka poczuła lekkie wibracje – nie tylko w uchu,
lecz w całym swoim małym ciałku.
Jej usta same się poruszyły – najpierw powoli,
potem coraz szybciej i radośniej –
naśladując rytm, który całym serduszkiem czuła.

Muszla nie szumiała zwyczajnie falami oceanu,
lecz szeptała słodko nadzieją, ciepłem i obietnicą.
Małgosia otworzyła szeroko swoje błękitne oczka,
z radosnym błyskiem w nich zaczęła energicznie pokazywać
mamie gestami i całą swoją mimiką:

„Tam, za wielką wodą mieszka ktoś bardzo dobry!
Ma »naprawcze ręce« – tak muszla mi szepcze ciepło!
On potrafi naprawić moją ciszę głęboką,
by świat dźwiękami znowu się zaświecił!”

Anna przyklęknęła na miękkim piasku,
wzięła Małgosię w ciepłe ramiona
i spojrzała jej głęboko w oczy pełne wiary.
Uwierzyła w intuicję swojego dziecka
bardziej niż w jakiekolwiek mądre książki.

Tej samej nocy, gdy Małgosia już spała spokojnie
z muszlą przytuloną do różowego policzka,
Anna zaczęła szukać długo i cierpliwie.
I odnalazła go – wybitnego lekarza z dalekiego kraju,
specjalistę, który obiecał pomóc w cudzie.

Muszla była z Małgosią przez cały ten czas –
jak wierny, magiczny przyjaciel.

Leżała na stoliku przy szpitalnym łóżeczku,
gdy dziewczynka bała się przed operacją.
Czekała w specjalnym czystym woreczku
nawet na sali operacyjnej, blisko niej.
A podczas długich, czasem bardzo męczących miesięcy rehabilitacji,
gdy Małgosia musiała ćwiczyć słuchanie najprostszych rzeczy –
kapania wody, szelestu liści, własnego cichego śmiechu –
dziewczynka brała muszlę do małych rączek,
przytykała do ucha i poruszała ustami tak samo,
jak tamtego pierwszego popołudnia nad morzem.

Muszla drżała wtedy cichutko, delikatnie,
jakby powtarzała: „Jeszcze troszeczkę, kochanie…
już prawie słychać… trzymaj się mocno”.

Dziś Małgosia słyszy już cały piękny świat:
śpiew ptaków o świcie, szum fal uderzających o brzeg,
głos mamy wołający radośnie „Obiad gotowy!”,
i śmiech swojej starszej siostry Oli – najpiękniejszy dźwięk ze wszystkich.

Ale czasem, gdy chce podziękować za ten wielki cud,
zakłada swój ulubiony biały kapelusik
z dużą, różową piwonią na boku,
siada nad oceanem na swoim ulubionym miejscu,
bierze starą muszlę do rączek
i przykłada ją delikatnie do ucha.

Jej usta znowu się poruszają – cicho, z wielką wdzięcznością.
A muszla odpowiada lekkim, ciepłym drżeniem,
jakby mówiła miękko: „Byłam tylko małym mostkiem…
resztę zrobiła miłość, największa i najmocniejsza na świecie”.

Morał:
Cuda nie zawsze przychodzą z wielkim hukiem i hałasem,
czasem czekają cierpliwie w małej, chropowatej muszli.
Ten, kto kocha najmocniej – ten je usłyszy sercem,
bo prawdziwa miłość znajdzie drogę nawet tam,
gdzie nauka widzi tylko trudną przeszkodę.

Dodatkowe wskazówki:
Gdy podajesz muszlę, powiedz cicho: „A teraz Ty przyłóż tę muszlę do uszka, tak jak Małgosia… posłuchaj, co Ci szepcze.”
Pozwól dziecku potrzymać muszlę przez cały dalszy fragment (od „muszla nagle… zadrżała” aż do końca bajki) – to wzmocni emocje.
Na końcu możesz zapytać: „A co Twoja muszla Ci dzisiaj powiedziała


⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj


poniedziałek, 20 kwietnia 2026

ZAPOMNIANE OGRODY




W zakamarkach dysku, w folderów gęstwinie,
Znalazłam lato, co przecież nie minie.
Hortensje białe, jak śnieżne wspomnienie,
I słońce, co rzuca na trawę swe lśnienie.



Stoję tam dumna, w zieleń ubrana,
Przez ciepły wietrzyk lekko owiewana.
Burgund liści w tle, jak wino dojrzałe,
Dopełnia ten obraz w ramy doskonałe.

Czasem zapominamy o chwilach zachwytu,
Szukając wciąż nowych dróg i błękitu.
Lecz warto powracać do tego, co było,
By serce swym blaskiem znów się nasyciło.

Dziś te hortensje znów dla mnie rozkwitły,
Choć barwy ich w pamięci na moment gdzieś znikły,
Bo piękno raz przeżyte – w nas zawsze zostaje,
I w odpowiedniej chwili znów życie nam daje.




- A kto to mi wszedł w kadr ? - pyta kamerzysta
Toffi zawiedziona, ze ją do zdjęcia nie zaprosili - (chociaż z łezką w oku), odpowiada, jakby się nic nie stało:
- Nic, to... ustawienie kamery sprawdzam. - A w ogóle, to Pani ma  za duży cień na twarzy. Do powtórki, kamerzysto.
- Kochana Toffi, cóż byśmy bez Ciebie zrobili - przyznał kamerzysta. 
- A przede wszystkim zdejmijcie tę siatkę do zdjęcia z hortensji. Ja się w to nie mieszam, znikam stąd.
A jednak Toffi nadal jest urażona.



Poniżej hortensje w tym samym miejscu, ale innego roku



⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj


ZAANGAŻOWANY KOT

Bohaterem tego wiersza jest kot, którego w miesiącu sierpniu 2018 zatrudniłam jako bohatera bajeczek - wierszyków pisanych dla cudownego, m...