Dzień 6
Zaprosiłam dziś rodzinę na kawę.
Niestety...
Gospodyni zażądała listy gości.
W naszej rodzinie to niewykonalne.
Wizyta odwołana
Dzień 6
Zaprosiłam dziś rodzinę na kawę.
Niestety...
Gospodyni zażądała listy gości.
W naszej rodzinie to niewykonalne.
Wizyta odwołana
![]() |
| "Kopciuszek" by Valentine Cameron Prinsep |
Nie wiem, o czym to ma świadczyć, ale od dłuższego czasu rozmawiam ze zwierzętami. Jak św. Franciszek. Tyle że ani Franciszkiem nie jestem, ani tym bardziej świętą.
Zaczęło się od słonia z poznańskiego ZOO. Później przyszła kolej na psy. A właściwie na Toffi, z którą prowadzę regularne rozmowy. Co więcej, ona potrafi mnie wciągnąć w swoje zatargi z pawiem, bocianem, a nawet kogutem zza płotu.
I właśnie wtedy...
– Czuję się zdezorientowana – odezwała się pani Muszyńska, materializując się nie wiadomo skąd. – Nie wiem, czy mam się obrazić.
– A niby o co?
– Skoro po rozmowach ze słoniem spadłaś na psy, a po rozmowach z Toffi twierdzisz, że sięgnęłaś dna... to na jakim poziomie umieszczasz rozmowy ze mną?
– Zaraz, zaraz... – przerwałam jej. – Jak ty się tutaj w ogóle dostałaś?
Muszyńska westchnęła z pobłażaniem.
– Normalnie. Na legalu.
– To znaczy?
– Wjechałam na ogonie Toffi.
Dzień 4
Podróż na ogonie psa okazała się zaskakująco wygodna.
Biletów nikt nie sprawdza.
Toffi niczego nie zauważyła.
A pani domu nadal jest przekonana, że dostaję się do środka przez otwarte drzwi.
Niech tak zostanie.
😊
Dzień 3
Relokacja klimatyczna przebiega pomyślnie.
Lokal chłodny.
Kuchnia przestronna.
Domownicy trochę dziwni.
Ale za to codziennie ktoś otwiera mi drzwi.
Oby tylko nikt nie wpadł na pomysł ich zamykać
<><><><><><><>
Minęły zaledwie trzy dni.
Do kuchni wkracza mąż.
Mąż, jeszcze zaspany, otwiera lodówkę po mleko do porannej kawy. Mruga kilka razy.
Nagle odskakuje o krok.
– Kochanie!... – woła w stronę salonu. – Albo jeszcze śpię, albo w lodówce mieszka mucha!
Ja nawet nie podnoszę głowy znad gazety.
– Ach... to Pani Muszyńska. Od wczoraj ma przejściowe trudności mieszkaniowe.
Mucha z godnością poprawia szalik.
– Nie "trudności". Tymczasową relokację klimatyczną.
– I proszę nie trzaskać drzwiami – dodaje z wyrzutem. – Całą noc próbowałam się rozmrozić.
Mąż stoi jak wryty.
– To... ona naprawdę mówi?
– Oczywiście – odpowiadam. – Ale tylko do ludzi, którzy najpierw zrobią sobie kawę.
– A nasz laptop już działa? – pyta ostrożnie.
Pani Muszyńska kiwa głową.
– Na czczo ludzie są strasznie nerwowi. Najpierw kawa, potem internet. Tak jest bezpieczniej.
Mąż westchnął.
– Chyba jednak wypiję tę kawę...
😂
<><><><><><><><><
Dzień 2
A niech mnie pająk oplecie!Obawiam się, że pan tego domu zaraz zacznie w internecie szukać psychiatry...Tylko wciąż nie wiem...dla siebie, dla żony czy dla mnie?😄
<><><><><><><>
Dzień 1 – dopisek nocny
Poznałam dziś pewną babcię. Udaje surową, ale serce ma miękkie jak dojrzała brzoskwinia.
Wyrzuciła mnie za bramę, to fakt. Ale wcześniej wyniosła na słoneczko.
To się chyba nazywa... gościnność z ograniczonym meldunkiem.
Mam przeczucie, że jeszcze się spotkamy.
<><><><><><><>
![]() |
| T.Cz. Foto 2000r. |
<><><><><><><>
<><><><><><><>
Kiedy słońce za mocno operuje
I więdnąć zaczynają róże
To nie szukaj pod nim cienia
Może drzewo masz gdzieś duże.
Ja mam takie na środku ogrodu
Stanowi piękne schronienie
Parasol z niego przepiękny
Tworząc czarowne cienie
Hamak w pobliżu na gości czeka
Gdzie zdrzemnąć się nawet można
Czasem tam Toffi podskoczy
Nie tylko istota dwunożna
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj
WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję -najnowszy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutajBohaterem tego wiersza jest kot, którego w miesiącu sierpniu 2018 zatrudniłam jako bohatera bajeczek - wierszyków pisanych dla cudownego, m...