sobota, 1 sierpnia 2026

CZY WIDZISZ CHŁOPIE TEN UKAZ?



Spójrz na tego pana, co w galerii wisi,
Suknia z drogich tkanin, futro pod szyją,
Nim wiatr historii dokumenty wyciszy,
On już wie najlepiej, jak urzędy żyją.

„Portret poborcy podatkowego Nikifora Artiemjewicza Seziemowa”
by Dmitrija Lewickiego (1770)

Biedny chłop przed progiem czapkę w ręku gniecie,
Prosi o łaskawość, o litości słowo.
Nikifor tymczasem – najedzony przecież –
Macha mu przepisem tuż nad samą głową.

„Oto nowy dekret, paragrafów rzesza,
Brzuch mój wykarmiła ta urzędna praca!
Choćby krowa padła, płacić się pośpiesza,
Bo się srogie prawo urzędnikom opłaca”.

Złote ramy błyszczą, wieki przeminęły,
A gest urzędnika wciąż taki sam żywy.
Choć go filantropem muzea nazwały,
Chłop z obrazu wiedział, kto tu był prawdziwy!

<><><><><><><>
Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

wtorek, 7 lipca 2026

MARZENIE TOFFI - GDYBY PANI MIAŁA ROWER

 

Gdyby pani miała rower

 - Zwykłą damkę  koszyk z przodu,

Nawet kwiaty wokół niego ,

W środku kocyk z samochodu...


Wzięłaby mnie na przejażdżkę

Gdzieś do lasu jakąś dróżką,

Ale pomóc nie potrafię 

Pedałować żadną nóżką.


Spokojniutko bym leżała 

Na kocyku w swym koszyku.

Wszystko proste  - tylko wsiadać

Bez szczekania i bez krzyku.

Film pobrany z Pinterest


Ale cały jest ambaras,

Że to pan jeździ rowerem.

Pani za to w parku ze mną 

Cóż , na smyczy i spacerem.


Ja na smyczy, a nie pani,

Oczywista rzecz pod słońcem.

Mogłabym ja  za rowerem 

Biec kłusikiem koniec końcem.


Film pobrany z Pinterest

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

poniedziałek, 6 lipca 2026

MUCHA- MUSZYŃSKA 7. TAJEMNICA ZNIKAJĄCEGO SERNIKA


 

Przez cały dzień po domu krążyły dziwne plotki.

– Podobno Pani Muszyńska przytyła...
– Nie, schudła...
– A może to tylko szalik optycznie pogrubiał?

Sama zainteresowana zachowywała kamienną twarz. Przysiadała raz na firance, raz na lampie, od czasu do czasu zaglądała do kuchni, ale na wszystkie pytania odpowiadała tylko:

Bez komentarza.

Wieczorem  otworzyłam lodówkę.

– Zaraz...  Kto zjadł ćwiartkę sernika?! Przecież tutaj był cały!

W kuchni zapadła cisza.

Wszyscy spojrzeli na Panią Muszyńską.

Ta poprawiła różowy szalik, odchrząknęła i z godnością oznajmiła:

– Chciałabym sprostować krążące plotki. Nie jadłam ćwiartki sernika.

Zjadłam tylko tę część, którą należało uratować.

<><><><><><>

📖 Z pamiętnika Pani Muszyńskiej

Dzień 7

Powierzono mi dziś kontrolę jakości sernika.

Wyniki badań były jednoznaczne.

Nie należało zwlekać.

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

niedziela, 5 lipca 2026

GRANATOWY UROK WZBURZONEGO MORZA





Gdy Bałtyk zrzuca jasne blaski
i groźną szatę swą przywdziewa,
gdy mroczny granat barwi fale,
a wiatr w ciemnościach głośno śpiewa...
Na pustym brzegu, w chłodnej mgle,
samotny wędrowiec twardo stoi.
Wpatrzony w głębię, w siny chłód,
potęgi morza się nie boi.
Ekran komputera magię tka,
wydobywając mroczne tony,
to kadr jak z filmu, pełen sił,
w pamięci mojej uwieczniony.

(Autor: Teresa Czajkowska)

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

sobota, 4 lipca 2026

SŁONECZNE OPALANIE POD DACHEM W MIELNIE



Gdy mąż z naszą Toffi po plaży dziś biega,
Bo zimny piasek stóp już nie przypieka,
Ktoś w hotelowym pokoju swój azyl ma,
Gdzie wiatr nie huczy, grad w szyby nie gna.

W ręku Księga Święta, w sercu spokój gości,
Szuka słów otuchy, wiary i radości.
Na aurę Pańską broń Boże nie fukać —
W każdej pogodzie można piękna szukać.

Nad głową ma morze oprawione w ramy,
Bez zimnego piasku i bez wielkiej piany.
I tak się opala, choć słońca dziś nie ma,
W najcieplejszym kąciku — to też morska scena.




<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

NADMORSKI ŻYWIOŁ MAŁEJ TOFFI




Choć nad Mielnem chmury wiszą,
Świszczy wicher, fale dyszą,
Mała Toffi idzie śmiało,
Niosąc dumę swą i ciało!

Piasek sypie, morze huczy,
Toffi też aż głośno buczy
Choć wiatr targa jej fryzurę
To ustoi choćby murem

Oto Toffi – lew nadmorski,
Chyba nie zna żadnej troski
Ogon w górze , wzrok napięty,
Podbija morskie odmęty!

Kurtkę swoją pan założył,
Żeby przetrwać te szarugi,
 Piesek, choć mżawką zroszony,
Odbył spacer długi, długi...

Teraz mokry futro grzeje,
Błogo mrużąc swoje oczy,
A ten kadr z wielkiego sztormu
Serca wasze zauroczy!

Kurtka ciepła , wysuszona,
Toffi znowu  nakręcona!
Choć na plaży pusto , wieje,
Mąż się z psem do morza śmieje.

Dzielny duet ruszył w tany,
Wiatr im znowu targa kłaki,
Cóz tam Bałtyk i  bałwany,
Tacy z nich są dwa kozaki!

(Autor: Teresa Czajkowska)

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

piątek, 3 lipca 2026

MUCHA-MUSZYŃSKA -6. RODZINA Z MUSZYNY


– Mucho, czy ty serca nie masz? – mruknęłam zaspanym szeptem. – Przecież dopiero świta... Jest ósma rano!

Już miałam syknąć głośniej, ale przypomniałam sobie, że męża nie ma.
Od szóstej siedzi z wnusiem nad jeziorem i uczy go cierpliwości większej niż u samej ryby.

Pani Muszyńska poprawiła szalik.

– Mam takie nieśmiałe... zupełnie niezobowiązujące pytanie.

– Słucham.

– Moja rodzina z Muszyny przyjechała do Poznania obejrzeć koziołki.

– No i?

– Wciórności... Czy mogliby przy okazji wpaść do nas... na kawę?

Spojrzałam na nią podejrzliwie.

– Ilu ich jest?

Muszyńska spuściła wzrok.

– Trudno powiedzieć...

– Jak to: trudno?

– Much w rodzinie się nie liczy. One cały czas latają.

😂

– A przewodnika mają?

– Nie wiem...

– To rozwijaj skrzydełka i leć do Poznania! Odnaleźć rodzinę, pozdrowić ode mnie koziołki i wsadzić wszystkich do pierwszego pociągu powrotnego do Muszyny!

– Ale...

– I dopilnuj, żeby mieli miejscówki. Wakacje są. Jeszcze mi tu utkną na tydzień!

Pani Muszyńska westchnęła.

– Wiedziałam, że z tą kawą będzie problem..

<><><><><><>

🪰 Z pamiętnika Pani Muszyńskiej

Dzień 6

Zaprosiłam dziś rodzinę na kawę.

Niestety...

Gospodyni zażądała listy gości.

W naszej rodzinie to niewykonalne.

      Wizyta odwołana 


czwartek, 2 lipca 2026

MUCHA - MUSZYŃSKA - 5. PRACA W KLIMATYZACJI

   Nawet w taki upał trzeba swoją klimatyzowaną "ziemiankę" opuścić dla załatwienia przynajmniej potrzebnych zakupów. Nie wszystko można kupić na zapas. W domu zostawiliśmy Toffi.

  - Klima chodzi, woda świeża w pojemnikach dla Toffi jest. Pospiesz się, kochanie - mówię do męża - im szybciej wyjdziemy tym lepiej, bo temperatura wzrasta z każdą minutą, a tam podziemnych parkingów nie ma.

  Wydaje mi się, że uwinęliśmy się "w tri miga", jak mawiali starożytni Rzymianie. A przynajmniej jestem przekonana, że tak właśnie mawiali.

  Wchodzimy do mieszkania i ...aż mnie cofnęło. Gorąco, ja na zewnątrz... klima nie chodzi. Toffi, jakby usłyszała komendę "zdechł pies".

  - Zaraz... zaraz, gdzie pilot do klimatyzatora...?   O, znalazł się... rzuciłam go na stół przed wyjściem. Ach, ten pośpiech!

Co? Na pilocie od klimatyzatora śpi... Pani Muszyńska! Chwaliła się kiedyś, ze ma bardzo dobry słuch, ale ten skwar ją trochę przytępił, choć nie na tyle, aby się nie obudzić.

– Zaraz, zaraz! – poderwała się zaspana. – To nie tak, jak myślisz! Ta zadziorna Toffi założyła ze mną pakt o nieagresji. Ona gonić mnie nie będzie, a ja będę jej regulować temperaturę pilotem od klimatyzatora....włączyłam na jej życzenie Swing, ale, wciórności... tak falowało, że o mało skrzydełek nie pogubiłam! Próbowałam innych opcji , aż ze zmęczenia widocznie padłam na klawisz On/Off.



<><><><><><>

Z pamiętnika pani Muszyńskiej

Dzień 5

Podjęłam pracę w klimatyzacji.
Niestety...
Zostałam zwolniona jednym przyciskiem.


<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

środa, 1 lipca 2026

KOPCIUSZEK W KRAINIE MARZEŃ


"Kopciuszek" by Valentine Cameron Prinsep


Przygasły iskry w starym kominie,
Dym cicho krąży w chłodnej kuchni,
A w głowie dziewczęcia marzenie płynie,
Choć dłonie szare, a suknia z płótna.

Boso na kafelkach zimnych przystaje,
Chwyta rąbek fartucha zniszczonego,
I wzrokiem ucieka w te obce kraje,
Gdzie nie ma trudu dnia codziennego.

Dynia pod ścianą cicho już czeka,
Łopata do węgla oparta o mur,
Lecz myśl dziewczęca błądzi daleka,
Przebija barierę ponurych chmur.

Nie widzi popiołu, garnka wielkiego,
Słyszy już skrzypce, muzyki ton,
Czuje dotyk walca królewskiego,
Zanim wybije północy dzwon.

Bo choćby wokół cienie i sadza,
A los wubogą spychał cię stronę,
Nad ludzkim sercem marzenie ma władzę –
I ono nakłada na głowę koronę.

(Autor: Teresa Czajkowska)

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

wtorek, 30 czerwca 2026

MUCHA - MUSZYŃSKA - 4. WJAZD NA OGONIE TOFFI


    Nie wiem, o czym to ma świadczyć, ale od dłuższego czasu rozmawiam ze zwierzętami. Jak św. Franciszek. Tyle że ani Franciszkiem nie jestem, ani tym bardziej świętą.

   Zaczęło się od słonia z poznańskiego ZOO. Później przyszła kolej na psy. A właściwie na Toffi, z którą prowadzę regularne rozmowy. Co więcej, ona potrafi mnie wciągnąć w swoje zatargi z pawiem, bocianem, a nawet kogutem zza płotu.

   I właśnie wtedy...

  – Czuję się zdezorientowana – odezwała się pani Muszyńska, materializując się nie wiadomo skąd. – Nie wiem, czy mam się obrazić.

   – A niby o co?

  – Skoro po rozmowach ze słoniem spadłaś na psy, a po rozmowach z Toffi twierdzisz, że sięgnęłaś dna... to na jakim poziomie umieszczasz rozmowy ze mną?

   – Zaraz, zaraz... – przerwałam jej. – Jak ty się tutaj w ogóle dostałaś?


   Muszyńska westchnęła z pobłażaniem.

   – Normalnie. Na legalu.

   – To znaczy?

   – Wjechałam na ogonie Toffi.


<><><><><><><><>

🪰 Z pamiętnika pani Muszyńskiej

Dzień 4

Podróż na ogonie psa okazała się zaskakująco wygodna.

Biletów nikt nie sprawdza.

Toffi niczego nie zauważyła.

A pani domu nadal jest przekonana, że dostaję się do środka przez otwarte drzwi.

Niech tak zostanie.

😊

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

CHOROBA Z PREMEDYTACJĄ

 


Leży dama na poduszce,
udaje nieżywą,
Oczy mruży, główkę skłania,
minę ma wstydliwą.

Wezwano doktora
wnet do tej niemocy,
By ratował piękną panią
w dzień albo i w nocy.


Doktor z miną profesorską
za rękę ją łapie,
Liczy tętno, patrzy w oczy,
po głowie się drapie.

A pacjentka pod kapturem
uśmiech kryje słodki,
Bo ten doktor nadzwyczajnie
wpada w jej zalotki!

„Ach, słabawo mi, doktorze,
ciśnienie mi leci,
Niech pan bada mój nadgarstek,
niechaj gwiazda świeci!

Niech pan wraca tu co rano,
aplikuje leki,
Bo bez pana to me serce
zamknie się na wieki!”

Dymi wstążka na podłodze,
lutnia w tle nastroi,
Przebiegła to jest choroba,
co się leków boi!

Bo lekarstwem na tę słabość,
co ją rzekomo pali,
Jest pan doktor, byle tylko...
żony nie przysłali!

(Autor: Teresa Czajkowska)

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

niedziela, 28 czerwca 2026

MUCHA - MUSZYŃSKA 3. ŚPIEWAĆ KAŻDY MOŻE


   Nie wiem, czy też tak macie, ale mnie najlepsze pomysły przychodzą wtedy, kiedy już powinnam spać.

   Wczoraj, tuż przed zaśnięciem, nagle wpadła mi do głowy stara piosenka śpiewana przez Jerzego Stuhra:

„Śpiewać każdy może...
Czasami człowiek musi,
inaczej się udusi...”

   I pomyślałam sobie, że przecież to... trochę o mnie.

  Nie chodzi o śpiewanie, bo z tym u mnie nie jest źle.  Chodzi o pisanie.

   Ja naprawdę nie zastanawiam się, czy potrafię pisać "literacko". Nigdy nie siadam do komputera z myślą, że właśnie tworzę wielką literaturę. Piszę dlatego, że lubię. Piszę dlatego, że chcę. A czasem mam wręcz wrażenie, że... muszę. Bo gdy jakiś pomysł zaczyna mi chodzić po głowie, nie daje spokoju. Krąży, szturcha, przypomina o sobie i dopóki go nie zapiszę, nie odpuści.

   Może właśnie dlatego powstają moje Muchy Muszyńskie. Wystarczy jedna zabawna sytuacja, jedno zdanie usłyszane mimochodem albo jakaś piosenka i już widzę przed oczami kolejną scenkę.

   No i wyobraźcie sobie...

   Pani Muszyńska usiadła na moim domofonie.

 
 Najpierw tylko cichutko bzyczała, a po chwili zaczęła śpiewać na całą ulicę:

 "  – Śpiewać każdy może...
   Trochę lepiej lub trochę gorzej..."
A wychodziło jej, jak... Stuhrowi.

  Ludzie zaczęli wyglądać przez okna. Sąsiadka zza płotu zdjęła okulary, listonosz przystanął, pies Toffi nastawił uszu, a ja poczułam, że za chwilę będę lokalną sensacją.

   – Cicho! – syknęłam. – Zwariowałaś? Jeszcze pomyślą, że to ja tak zawodzę!

   – A co? – obruszyła się mucha. – Każdy może śpiewać!

   – Może... ale niekoniecznie pod moim domofonem i w taki upał.

Chyba powiem tej musze, że ją chyba uduszę, gdy nie przestanie pod domem fałszować - mruknęłam pod nosem.

   – Słyszałam, słyszałam...  To mnie wpuść, będę śpiewać w domu. Przy klimatyzacji. I mruczando.

   Nie miałam wyjścia. Otworzyłam drzwi.

  Muszyńska wleciała do środka, otrzepała skrzydełka i usiadła na oparciu krzesła.

  – Wiesz – powiedziała już całkiem poważnie – ja cię doskonale rozumiem.

  – Mnie?

 – Ciebie. Ty piszesz, ja śpiewam. Jedno i drugie jest niebezpieczne do powstrzymania.

  – Czyli?

  – No przecież! Człowiek musi pisać, mucha musi bzyczeć, a ja dodatkowo lubię sobie pośpiewać. Inaczej... uduszę się.

  Musiałam jej przyznać rację.

 Bo chyba każdy z nas ma coś takiego. Jedni śpiewają, inni malują, jeszcze inni robią zdjęcia, szydełkują albo majsterkują.

 A ja?

 Ja po prostu piszę.

 I chyba już nic na to nie poradzę.





<><><><><><><><>

🪰 Z pamiętnika pani Muszyńskiej

Dzień 3

Relokacja klimatyczna przebiega pomyślnie.

Lokal chłodny.

Kuchnia przestronna.

Domownicy trochę dziwni.

Ale za to codziennie ktoś otwiera mi drzwi.

Oby tylko nikt nie wpadł na pomysł ich zamykać

 <><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj



ZAANGAŻOWANY KOT

Bohaterem tego wiersza jest kot, którego w miesiącu sierpniu 2018 zatrudniłam jako bohatera bajeczek - wierszyków pisanych dla cudownego, m...