wtorek, 16 czerwca 2026

GRAFOMAN MA ŁATWIEJ?



Recepta

Andrzej Waligórski

Z pisaniem wierszy sprawa jest łatwa,
Od ręki można strzelić poemat -
Wystarczy kawa, dość dużo światła,
Jakaś maszyna, papier i temat.

Właściwie temat jest najważniejszy
Bez niego człowiek darmo się trudzi -
Może być cięższy, może być lżejszy,
Byleby tylko obchodził ludzi.

Gdy jest już temat - szukamy formy
Czy wiersz ma powstać chudszy czy grubszy,
Wiersz musi trzymać się pewnej normy
Którą ustalił ktoś nie najgłupszy.

Rej jej przestrzegał i Frycz-Modrzewski,
I Falski, pisząc elementarzyk,
Tudzież Gałczyński, tudzież Broniewski,
Słonimski, Herbert, Miłosz i Ważyk.

Jest to metoda może niemodna,
Może stosowna dla zacnych ciotek,
Ale jak stare buty wygodna -
Dobrze w niej schodzić po schodach zwrotek.

Zresztą granica nie w formie leży,
A znawca - kota w worku nie kupi.
Wierszyk klasyczny może być świeży,
Awangardowy - słaby i głupi,

I na odwyrtkę, czyli przeciwnie,
Można klasykę czytać ze zgrozą....
....a tak w ogóle - z wierszem jest dziwnie,
Bo przecież da się to samo prozą....

Człowiek się męczy, liczy sylaby,
Dom zaniedbuje, rzuca go żona,
A drugi mówi do swojej baby:
- Stara daj obiad, powieść skończona!

Ja tam nie jestem żadnym artystą,
Raczej remiecha, ale czasami
Wyczuwam w wierszu siłę nieczystą
Co każe pisać właśnie wierszami.

Napiszę, sprzedam, wydam grosz w sklepie,
Znów do roboty nazajutrz wstaję...
Byle grafoman ma dużo lepiej -
On sobie może pisać za frajer.

<><><><><><><><

Po przeczytaniu „Recepty” Waligórskiego sprawdziłam składniki: kawa jest, światło jest, temat gdzieś się plącze pod nogami.

Brakuje tylko jednego – tej tajemniczej „siły nieczystej”, która nagle o północy szepcze:
„Wstawaj, człowieku, będzie wiersz!”

No to wstałam... i do tej "nieczystej siły" mówię...."poczekaj, dzisiaj tylko riposta do wiersza RECEPTA "

👇

„...Byle grafoman ma dużo lepiej —
On sobie może pisać za frajer.”

No cóż...
Patrząc na stan mojego konta po latach pisania wierszem i prozą, zaczynam podejrzewać, że Andrzej Waligórski uznałby mnie za całkiem obiecującego grafomana.
Czasem jeden ciepły komentarz pod postem wart jest więcej niż niejeden honorarz.
Choć nie ukrywam — komentarz i honorarz razem też bym przyjęła. 😉
Ale skoro już piszę za frajer,
to przynajmniej z serca,
a serce nie wystawia faktur.

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Najnowszy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

poniedziałek, 15 czerwca 2026

POCAŁUJ W PYSZCZEK ŁOSOSIA



Gdy pustka mi głowę zalewa,
Logiki za grosz nie uświadczę,
To myślę sobie , cholewa,
Po co ja się kołaczę?

Oliwy nie wleję do głowy,
I tak cholesterol tam mam.
Oj, udam się ja na połowy.
A po co? Opowiem już wam:

Chce złowić rybę olbrzyma,
Łososia albo jakaś troć,
Bo mądrość w rybie się trzyma.
Co złowię? Łososia czy płoć?

Przydałaby się ogromna sztuka,
Bo braki dość duże już mam.
Uciekła mi z głowy nauka,
Lecz mądrą na blogu wciąż gram

Pocałuj w pyszczek łososia
Lub jakiś inny gatunek,
A ryba ci mądrości doda.
To będzie dla ciebie ratunek.

W Belfaście rzeźba jest wielka
Łososia co zbiera całusy.
Ten, co całuje mądrzeje
I są z tego same plusy.

(Autor wiersza: Teresa Czajkowska)


„  Wielka Ryba”, znana również jako „Łosoś Wiedzy”, to rzeźba wykonana z mozaiki z płytek ceramicznych. Znajdziesz ją nad brzegiem rzeki Lagan w Donegall Quay w Belfaście .

 Olbrzymia rzeźba inspirowana jest postacią z baśni „Chłopięce czyny Fionna”. Historia opowiada o rybie, która zjada orzechy laskowe, które wpadły do ​​Studni Mądrości. Po zjedzeniu orzechów łosoś zdobył całą wiedzę świata. Według baśni, ten, kto pierwszy zje rybę, odziedziczy całą jej wiedzę.

  Ta rzeźba legendarnego łososia została wzniesiona w 1999 roku, aby uczcić powrót ryb do rzeki Lagan. Każda z płytek ozdobiona jest tekstem lub obrazem, który w jakiś sposób nawiązuje do jakiegoś aspektu historii Belfastu. Według lokalnego folkloru, całowanie ryby przywołuje mądrość.

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj


niedziela, 14 czerwca 2026

MUCHA W NOSIE


Przy ścianie za starymi meblami,
Gdzie kłąb pajęczyn i puch,
Mieszka i sobie nieźle poczyna
Jedna z okropnych 'tych' much.

Przyznaję - sprytnie się umieściła,
Pod osłoną gazet i szmat.
W dzień cicha, przed światem ukryta -
Śledzę ją z góry od trzech lat.

Tylko z wyjątkiem nocy i ranków,
Gdy śpię odwrotnie, czyli na gębie.
Gdyż brzęczeć zaczyna upiornie,
Z pierwszym rannym gołębiem.

Jedną paskudną ma cechę :
Gdy w człeku plącze się duch,
Nie wiedzieć czemu w gadzinie
Jest zdrowy - jak bywa wśród much.

Brzęczeć zaczyna niewinnie,
Kręgi zataczać ponad tapczanem.
By zdradziecko nurkować jak sztukas.
Prosto w nos o czwartej nad ranem !

Próbowałem wziąć ją na cukier,
Lub lep wyłożony w miseczkę.
Lecz sprytna cukier zeżarła,
Więc na noc włożyłem maseczkę.

Gdyż za nią potęga się kryje -
Jak twierdzą osoby znane.
Maseczka przed każdym ochroni,
Przed każdym czynnym szatanem.

Niestety mimo zasłon na twarzy
I potęgi nocnej udręki,
Podstępnie w nos wejść potrafi
Bez względu na szybki ruch ręki.

Może znajdzie się jakiś mocarz,
Który węzeł gordyjski zerwie.
Niech Władca Much skinie berłem,
Niech potworne bzykanie przerwie.

W miarę walk narastała wątpliwość,
Lecz przekonanie teraz wręcz mam,
Że mucha to upierdliwa wybitnie,
Wśród wszystkich much jakie znam.

Może weźmie ktoś sprawę w swe ręce ?
Politycznie, sprawnie nagłośni.
Niech Rząd się weźmie, coś zrobi,
Rozwiąże problem muchy nieznośnej.

Trzeba śmiało petycję napisać,
Oprzeć na liczbach albo szacunkach.
Czas od Rządu żądać dodatku
Za sen w bardzo ciężkich warunkach !

Jeśli nie, za obrót sprawy nie ręczę,
A głosy zgasną, jak śpiewy po rosie.
Zamiast tego wstaną wściekli rodacy,
By rozwiązać kwestię much w nosie.

Wezmą żonę lub męża rodacy,
Lub kolegę by rozmach swój wzmóc.
Kupią packi nowe na muchy
I czwartą plagę zaczną much tłuc.

Jak wytłuką uparte robactwo
I złość poza tapczan zepchną,
Wystawią nosy na rześkość poranną
I pełną piersią wreszcie odetchną.

Z życzeniem na bok się obracam,
Choć wiem, czy pełnia lub nów,
Wyfrunie z dziury poczwara,
By furczeć, by brzęczeć nam znów.


ŹRÓDŁO:
...Portal Twoje wiersze


Father Punguenty

sobota, 13 czerwca 2026

PESTKĄ W CZOŁO! KULISY OWOCOWEGO RABUNKU W OGRODZIE


– "Och, w kółko golony, złaź mi z tej czereśni!
odpowiada urwis:- "Nawet mi się nie śni"
Zabawnie się śmieje, nazbyt tam jest żwawy
spadnie z tego drzewa i będzie kulawy

"Zejdźże, ty łobuzie, bo się gałąź złamie!"
On czereśnie zjada, plując pestką na mnie.
Trafia mnie w kapelusz, drugą prosto w czoło,
Muszę reagować, to nie jest wesoło.



"Niech cię brzuch rozboli za rabunek sadu!
miały być na deser dzisiaj do obiadu.
A ja z tobą dzisiaj jeszcze się policzę
wystawię rachunek zaraz go podliczę."

Nagle trzasnął konar i zaskrzypiał głucho,
wytrzeszczyłam oczy, nadstawiłam ucho.
Już widziałam lament, krzyki, nosze całe,
a urwis na ziemi "😛nie boli mnie wcale"

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj



piątek, 12 czerwca 2026

BURZOWY LĘK



Przyszła nagle, z ciemnej chmury,
groźna burza, nagły huk.
Drgnęły drzewa, świat ponury
lękiem spowit nagle w pół.

Małe serce jak oszalałe,
bije w piersi, drży ze cna,
ciałko kruche, miękkie, białe,
w moich rękach schronienie ma.

Choć już dzisiaj błękit czysty,
w uszach Toffi wciąż ten szum,
samolotów dźwięk basowy
niesie w główce dawny lęk.

Przytulę mocno, strach odpędzę,
niechaj minie czarny cień,
miłość przecież zgoi srogą nędzę,
przyniesie małej błogi dzień.

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj 

wtorek, 2 czerwca 2026

PRZYGOTOWANIE Z RYBAKIEM


 Spotkanie z Rybakiem by Chat GPT na zlecenie T.Cz.

 

   Gromadzenie rzeczy daje nam złudne poczucie bezpieczeństwa, ale z czasem szafy stają się za ciasne, a dusza – zbyt ciężka. Prawdziwa sztuka życia to umiejętność powolnego odpuszczania tego, co materialne, by zrobić przestrzeń na to, co wieczne: rozwój umysłu i spokój serca. Gdy u kresu drogi staniesz twarzą w twarz z Sędziwym Rybakiem, nie zabierzesz ze sobą ulubionej porcelany, ale to, kim się stałeś. Zapraszam Was dzisiaj na poetycką lekcję pakowania najważniejszego, życiowego bagażu.

Już zacznij opróżniać szuflady,
Niech szafy swą lekkość poczują
Dziś nie ma już innej rady,
Niech rzeczy w nicości parują.

Powoli lecz sukcesywnie
Odklejaj się od tego świata
Bo każdy odejdzie niechybnie
Gdy ziemska już minie data

Nie żałuj swej porcelany,
Po skorupach zostanie nisza
„Od nagłej śmierci, nasz Panie…” –
Modlitwa niech lęk Twój ucisza

Niech oddech twój będzie lekki,
Zrzuć ciężar zbędnego bagażu.
Choć rzeczy służyły przez wieki,
Dziś pora na zmianę pejzażu.

A przy okazji pomyślisz
Co jeszcze możesz zrobić
By nie żałować życia
Gdy przyjdzie ci odchodzić

Zostaw na półce te księgi,
Których nie znasz do dziś.
Wybieraj mądrości potęgę,
By z dobrą lekturą stąd iść.

Płytotekę przejrzyj dokładnie,
Wyrzuć to, co hałasem zagłusza.
Niech czystym dźwiękiem zapadnie
Ukojona na wieczność twa dusza.

Lecz jeszcze nie pora umierać
Nikt nie zna godziny ni dnia
W zaświaty się nie masz co zbierać
Wyjdź z chaty, gdzie życie wciąż trwa

Spotykaj się z ludźmi, rozmawiaj,
Tańcz, śpiewaj i raduj się szczerze!
W moralnych swawolach nie stawiaj
Barier, w które nikt nie uwierzy

Bo rzecz w tym, by ziemskie marności
Zostawić powoli na boku,
A światło wyższej mądrości
Mieć zawsze przed sobą, na oku.

Wszak chciałbyś swój poziom podnieść,
Błysnąć intelektu iskrami,
By w niebie klęski nie ponieść,
Gdy przyjdzie rozmawiać z gwiazdami.

Gdy portier, Ów Rybak Sędziwy,
Zapyta przy bramie: „Ktoś ty?”
A ty – ze wstydu aż siwy –
Wymruczysz tylko: „Eee… yyy…”?

Więc jeśli ci wiedzy brakuje,
Oglądu na wszechświat szeroki,
Zapisuj się tam, gdzie poczujesz,
Że mądre robisz wykłady i kroki.

Nieważne, czy w szkolnej gdzieś ławie,
Czy w domu, przed własnym laptopem –
Nie odkładaj tej nauki na jutro,
Lecz bierz się do pracy galopem!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
P.S. Toffi kazała mi szczególnie mocno pogrubić strofę o wychodzeniu z chaty i porzuceniu laptopa. Podobno Sędziwy Rybak u bram nie wpuszcza tych, którzy żałowali swoim psom czasu na
 wspólne swawolenie na łące! 😉🐕

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Niebo

Marian Hemar


Niebo... ponętna bardzo rzecz,
Tuszę, że wstydu tam nie zrobię.
Już dziś się cieszę na nie.
Lecz Ziemia jest też niczego sobie.

Tam pewnie będą choć niektórzy z nas
Wiecznie szczęśliwi z łaski Bożej,
Lecz tu bywało też niejeden raz,
Że się miewałem nie najgorzej.

Któż jestem, bym się spierać mógł,
Gdy zapewniają mnie eksperci,
Że szczęście jest to coś, co dla nas Bóg
Chowa dopiero na po śmierci.

Jakby na trumnę order kładł ci ktoś,
Komandorię z szarfy szkarłatem,
I salutując mówił: Noś
Na tamtym świecie, coś zasłużył na tym.

Czy tam też czasem pada deszcz, i grad
Wysiecze kwiat dopiero co zakwitły?
Czy tamten niczym nie skażony świat
Niewysłuchane zna modlitwy?

* Czy tam też zginie ukochany pies?
Czy tam wspomnienie z drogi wykoleja
A oczy nieraz puchną nam od łez,
Kiedy zawiedzie je nadzieja?

Czy zazdrość gnębi, piecze wstyd,
Czy miłość krzyczy spoza grobu?
Czy noc bezsenna aż po świt
Szuka wśród gwiazd Srebrnego Globu?

Bo jeśli nie, to skąd i jak i gdzie
Wiedzieć, co prawdą zdaje się, co złudą
I skoro nigdy nie jest źle,
Co jeszcze szczęściem jest, co już jest nudą?

* Powtarzam w dawnych wierszach gorzką treść,
Że N ich ts is schwerer zu ertragen -
(To Goethe mówił tak) - nic trudniej znieść,
 AIs eine Reihe von schönen Tagen.

Gdy nie ma innych prócz słonecznych dni,
Gdy nic nie mija i nie grozi,
Gdy w krzyku wiecznej róży wieczny słowik ćmi,
A wśród harfiarzy sami wirtuozi,

Niebo jest bardzo pięknym snem,
W boskiej sonacie mozartowskim scherzem.
Gdy mi się przyjdzie doń przenosić, wiem,
Że rzucę Ziemię z ciężkim sercem.

1970 


<><><><><><><>

 Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

 W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj 

środa, 27 maja 2026

' CZARNE OCZY' - MARIAN HEMAR

  Ta interpretacja wiersza Mariana Hemara oddaje ducha przedwojennej Warszawy, jednocześnie brzmiąc aktualnie i uniwersalnie. To dialog między przeszłością a teraźniejszością — między rewią a współczesną 
wrażliwością.
📜 Autor tekstu: Marian Hemar
🎭 Rewia: „Uśmiech Warszawy” (1930)
Klasyka polskiej piosenki międzywojennej

Czarne oczy - opowieść o miłości, która nie mija wraz z czasem. Marian Hemar



Oczy czarne, oczy twe
Wciąż nade mną dawną mają moc
Każdej nocy widzę je
Lśnią nade mną każdą w ciemną noc

Daleki sen kołuje niby ćma
Wieki trudna noc bezsenna trwa
Żal znów mi serce mroczy
Dal cała ma twe oczy
Noc cała oczy twoje ma

Oczy czarne, rozwarte i ogromne
Oczy czarne, uparte, nieprzytomne
Oczy czarne, przymglone
Najłaskawsze, szalone
Już na zawsze stracone oczy twe

Nadaremnie się bronię i w rozterce
Patrzą we mnie i płonie biedne serce
I miłuje, i czeka
I całuje z daleka
Oczy czarne, najdroższe oczy twe.

Świt przychodzi pełen drżeń.
Znów na chwilę żar w mej duszy ścichł.
Próżno patrzę w śnieżny dzień,
Nie ma już przede mną czarnych oczu  twych.

Wiem, że już nie będę mogła
Znaleźć cię na żadnej z moich dróg.
Wiem, że już nie wrócą, snem jeno mnie zasmucą,
Snem mi zakłócą serca stuk.

Oczy czarne, rozwarte i ogromne.
Oczy czarne, uparte, nieprzytomne.
Oczy czarne, przymglone,
Najłaskawsze, szalone
Już na zawsze stracone oczy twe.

Już mi Was nie miłować całowanych,
Już mi Was nie całować  ukochanych.
Nim ode mnie uciekły, już na śmierć mnie urzekły
Czarne oczy, najdroższe oczy twe.



<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

wtorek, 26 maja 2026

DO MAMY - MARIA KONOPNICKA


— A gdzie to idziesz, dziecino droga?

Gdzie to tak późno błąkasz się sama?

— O, ja daleko idę do Boga,

Do nieba idę, gdzie moja mama!


— Ależ ty słaba jesteś sierotka,

A droga twoja bardzo daleka.

A nuż co złego w drodze cię spotka?

Człowiek cię skrzywdzi? Zły pies zaszczeka?


— O, mnie duch mamy kochanej strzeże,

I nie odstąpi ode mnie kroku;

Ja sobie idąc mówię pacierze,

A mama idzie przy moim boku.


— I nic-że tobie, dziecię, nie trzeba?

Ani zabawki? Ani sukienki?

— Nie, bo ja idę sobie do nieba,

A w drodze śpiewam smutne piosenki.


— I dawnoż idziesz?

— Wstałam o świcie,

Przed wschodem słońca wyszłam z mej chatki,

I tak iść będę przez całe życie,

Póki nie zajdę do drogiej matki! 


źródło: https://poezja.org/wz/Maria_Konopnicka/24733/Do_mamy

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

poniedziałek, 25 maja 2026

GRILLOWANY STEK W NAGRODĘ


Czy przedstawiać muszę Toffi? 

Chyba nie -  bo już jest znana.

 Otóż  ona, proszę państwa,

 Smutna chodzi dziś od rana.


Pan wyjechał,  jej nie zabrał.

W łebku mąci się obawa:

Z kim dziś spacer już bez smyczy,

 Z kim gonitwy i zabawa?


Gdy głos pana w telefonie 

Usłyszala  - rozpoznała.

 Mina się rozweseliła

 I ogonkiem zamerdała. 


Wcześniej nawet jeść nie chciała

 - Same smaczki, owszem, jadła.

Pod garażem miała miejsce,

Tam czekała, tam się kładła. 


Teraz wraca już pan autem,

Będzie późno.   Piesek czeka,

A w nagrodę za tę wierność 

Toffi żąda ćwiartkę steka.


"Co tam kostka lub żeberko.

Kawal steka  z grilla proszę!

Bo ja dłużej, proszę pana,

Tych wyjazdów , och,  nie znoszę!"


Autor: Teresa Czajkowska


<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

ZAANGAŻOWANY KOT

Bohaterem tego wiersza jest kot, którego w miesiącu sierpniu 2018 zatrudniłam jako bohatera bajeczek - wierszyków pisanych dla cudownego, m...