Przyszła nagle, z ciemnej chmury,
groźna burza, nagły huk.
Drgnęły drzewa, świat ponury
lękiem spowit nagle w pół.
Małe serce jak oszalałe,
bije w piersi, drży ze cna,
ciałko kruche, miękkie, białe,
w moich rękach schronienie ma.
Choć już dzisiaj błękit czysty,
w uszach Toffi wciąż ten szum,
samolotów dźwięk basowy
niesie w główce dawny lęk.
Przytulę mocno, strach odpędzę,
niechaj minie czarny cień,
miłość przecież zgoi srogą nędzę,
przyniesie małej błogi dzień.
<><><><><><><>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz