wtorek, 30 czerwca 2026

MUCHA - MUSZYŃSKA - 4. WJAZD NA OGONIE TOFFI


    Nie wiem, o czym to ma świadczyć, ale od dłuższego czasu rozmawiam ze zwierzętami. Jak św. Franciszek. Tyle że ani Franciszkiem nie jestem, ani tym bardziej świętą.

   Zaczęło się od słonia z poznańskiego ZOO. Później przyszła kolej na psy. A właściwie na Toffi, z którą prowadzę regularne rozmowy. Co więcej, ona potrafi mnie wciągnąć w swoje zatargi z pawiem, bocianem, a nawet kogutem zza płotu.

   I właśnie wtedy...

  – Czuję się zdezorientowana – odezwała się pani Muszyńska, materializując się nie wiadomo skąd. – Nie wiem, czy mam się obrazić.

   – A niby o co?

  – Skoro po rozmowach ze słoniem spadłaś na psy, a po rozmowach z Toffi twierdzisz, że sięgnęłaś dna... to na jakim poziomie umieszczasz rozmowy ze mną?

   – Zaraz, zaraz... – przerwałam jej. – Jak ty się tutaj w ogóle dostałaś?


   Muszyńska westchnęła z pobłażaniem.

   – Normalnie. Na legalu.

   – To znaczy?

   – Wjechałam na ogonie Toffi.


<><><><><><><><>

🪰 Z pamiętnika pani Muszyńskiej

Dzień 4

Podróż na ogonie psa okazała się zaskakująco wygodna.

Biletów nikt nie sprawdza.

Toffi niczego nie zauważyła.

A pani domu nadal jest przekonana, że dostaję się do środka przez otwarte drzwi.

Niech tak zostanie.

😊

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

CHOROBA Z PREMEDYTACJĄ

 


Leży dama na poduszce,
udaje nieżywą,
Oczy mruży, główkę skłania,
minę ma wstydliwą.

Wezwano doktora
wnet do tej niemocy,
By ratował piękną panią
w dzień albo i w nocy.


Doktor z miną profesorską
za rękę ją łapie,
Liczy tętno, patrzy w oczy,
po głowie się drapie.

A pacjentka pod kapturem
uśmiech kryje słodki,
Bo ten doktor nadzwyczajnie
wpada w jej zalotki!

„Ach, słabawo mi, doktorze,
ciśnienie mi leci,
Niech pan bada mój nadgarstek,
niechaj gwiazda świeci!

Niech pan wraca tu co rano,
aplikuje leki,
Bo bez pana to me serce
zamknie się na wieki!”

Dymi wstążka na podłodze,
lutnia w tle nastroi,
Przebiegła to jest choroba,
co się leków boi!

Bo lekarstwem na tę słabość,
co ją rzekomo pali,
Jest pan doktor, byle tylko...
żony nie przysłali!

(Autor: Teresa Czajkowska)

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

niedziela, 28 czerwca 2026

MUCHA - MUSZYŃSKA 3. ŚPIEWAĆ KAŻDY MOŻE


   Nie wiem, czy też tak macie, ale mnie najlepsze pomysły przychodzą wtedy, kiedy już powinnam spać.

   Wczoraj, tuż przed zaśnięciem, nagle wpadła mi do głowy stara piosenka śpiewana przez Jerzego Stuhra:

„Śpiewać każdy może...
Czasami człowiek musi,
inaczej się udusi...”

   I pomyślałam sobie, że przecież to... trochę o mnie.

  Nie chodzi o śpiewanie, bo z tym u mnie nie jest źle.  Chodzi o pisanie.

   Ja naprawdę nie zastanawiam się, czy potrafię pisać "literacko". Nigdy nie siadam do komputera z myślą, że właśnie tworzę wielką literaturę. Piszę dlatego, że lubię. Piszę dlatego, że chcę. A czasem mam wręcz wrażenie, że... muszę. Bo gdy jakiś pomysł zaczyna mi chodzić po głowie, nie daje spokoju. Krąży, szturcha, przypomina o sobie i dopóki go nie zapiszę, nie odpuści.

   Może właśnie dlatego powstają moje Muchy Muszyńskie. Wystarczy jedna zabawna sytuacja, jedno zdanie usłyszane mimochodem albo jakaś piosenka i już widzę przed oczami kolejną scenkę.

   No i wyobraźcie sobie...

   Pani Muszyńska usiadła na moim domofonie.

 
 Najpierw tylko cichutko bzyczała, a po chwili zaczęła śpiewać na całą ulicę:

 "  – Śpiewać każdy może...
   Trochę lepiej lub trochę gorzej..."
A wychodziło jej, jak... Stuhrowi.

  Ludzie zaczęli wyglądać przez okna. Sąsiadka zza płotu zdjęła okulary, listonosz przystanął, pies Toffi nastawił uszu, a ja poczułam, że za chwilę będę lokalną sensacją.

   – Cicho! – syknęłam. – Zwariowałaś? Jeszcze pomyślą, że to ja tak zawodzę!

   – A co? – obruszyła się mucha. – Każdy może śpiewać!

   – Może... ale niekoniecznie pod moim domofonem i w taki upał.

Chyba powiem tej musze, że ją chyba uduszę, gdy nie przestanie pod domem fałszować - mruknęłam pod nosem.

   – Słyszałam, słyszałam...  To mnie wpuść, będę śpiewać w domu. Przy klimatyzacji. I mruczando.

   Nie miałam wyjścia. Otworzyłam drzwi.

  Muszyńska wleciała do środka, otrzepała skrzydełka i usiadła na oparciu krzesła.

  – Wiesz – powiedziała już całkiem poważnie – ja cię doskonale rozumiem.

  – Mnie?

 – Ciebie. Ty piszesz, ja śpiewam. Jedno i drugie jest niebezpieczne do powstrzymania.

  – Czyli?

  – No przecież! Człowiek musi pisać, mucha musi bzyczeć, a ja dodatkowo lubię sobie pośpiewać. Inaczej... uduszę się.

  Musiałam jej przyznać rację.

 Bo chyba każdy z nas ma coś takiego. Jedni śpiewają, inni malują, jeszcze inni robią zdjęcia, szydełkują albo majsterkują.

 A ja?

 Ja po prostu piszę.

 I chyba już nic na to nie poradzę.





<><><><><><><><>

🪰 Z pamiętnika pani Muszyńskiej

Dzień 3

Relokacja klimatyczna przebiega pomyślnie.

Lokal chłodny.

Kuchnia przestronna.

Domownicy trochę dziwni.

Ale za to codziennie ktoś otwiera mi drzwi.

Oby tylko nikt nie wpadł na pomysł ich zamykać

 <><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj



MUCHA-MUSZYŃSKA - 2. PSYCHIATRA PILNIE POSZUKIWANY.

Minęły zaledwie trzy dni.

Otworzyłam rano lodówkę po mleko.
Na środkowej półce siedziała Pani Muszyńska.

- Myślałam , że cię już więcej nie zobaczę.

– Ja też tak myślałam. Ale kiedy zobaczyłam, jak wnuczek znowu otwiera lodówkę po kabanoska... no cóż... los zadecydował.

Na środkowej półce, owinięta kolorowym szalikiem, z kubeczkiem po jogurcie w odnóżach, siedzi Pani Muszyńska. Spokojnie dmucha w gorącą herbatkę

- Wciórności!!! I znów siedzisz w mojej lodówce?!

Podnosi wzrok znad kubka.
– Przepraszam bardzo... w naszej lodówce.




Zrezygnowana powracam do salonu na poranną prasówkę.

Do kuchni wkracza mąż.  

 Mąż, jeszcze zaspany, otwiera lodówkę po mleko do porannej kawy. Mruga kilka razy.

Nagle odskakuje o krok.

– Kochanie!... – woła w stronę salonu. – Albo jeszcze śpię, albo w lodówce mieszka mucha!

Ja nawet nie podnoszę głowy znad gazety.

– Ach... to Pani Muszyńska. Od wczoraj ma przejściowe trudności mieszkaniowe.

Mucha z godnością poprawia szalik.

Nie "trudności". Tymczasową relokację klimatyczną.

I proszę nie trzaskać drzwiami – dodaje z wyrzutem. – Całą noc próbowałam się rozmrozić.

Mąż stoi jak wryty.

– To... ona naprawdę mówi?

– Oczywiście – odpowiadam. – Ale tylko do ludzi, którzy najpierw zrobią sobie kawę.

– A nasz laptop już działa? – pyta ostrożnie.

Pani Muszyńska kiwa głową.

– Na czczo ludzie są strasznie nerwowi. Najpierw kawa, potem internet. Tak jest bezpieczniej.

Mąż westchnął.

– Chyba jednak wypiję tę kawę...

😂

<><><><><><><><><

🪰 Z pamiętnika pani Muszyńskiej

Dzień 2


A niech mnie pająk oplecie!

Obawiam się, że pan tego domu zaraz zacznie w internecie szukać psychiatry...

Tylko wciąż nie wiem...

dla siebie, dla żony czy dla mnie?

 😄


 <><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

MUCHA - MUSZYŃSKA JESTEM, MIŁO MI PAŃSTWA POZNAĆ




    W te iście piekielne dni wszystkim jest ciężko... okazuje się, że nawet i muchom.

  Mój domowy klimatyzator chodzi w dzień na okrągło, próbując ratować mnie przed afrykańskim skwarem. Niestety, w tym samym czasie ja na okrągło muszę walczyć z... moimi kochanymi wnukami. Chłopcy znaleźli sobie bowiem genialny skrót na ogród, prowadzący prosto przez mój salon i werandę. Wszystko byłoby w porządku, gdyby niefortunny szczegół – permanentnie nie domykają drzwi! Wystarczy lekki przeciąg albo szturchnięcie nosem przez czworonoga i nieszczęście gotowe. W ułamku sekundy mam w salonie nieproszonego gościa. I to nie byle jakiego – muchę gabarytów rasowego bombowca!

    Nie da się jej nie zauważyć ani tym bardziej nie usłyszeć. W tym momencie do akcji wkracza Toffi. Czując się współodpowiedzialna za domowe bezpieczeństwo, zaczyna gonić intruza po całym salonie, wodząc wzrokiem i uszami za dźwiękiem tego szarżującego pojazdu lotniczego. Ja, rzecz jasna, nie chcąc być gorsza, również włączam się do bitwy. Podniebna walka gotowa! Zawsze jednak ta cwana bestia znajdzie jakąś kryjówkę w zakamarkach mebli i cichnie... do momentu, aż poczuje w powietrzu coś mięsnego.

   I tak oto, prawdopodobnie podczas kolejnego otwierania lodówki przez wnusia – w celu uszczknięcia z zapasów małego kabanoska – muszysko wstrętne wślizgnęło się do środka. Oczywiście nikt tego nie zauważył. I tym sposobem, w ten najbardziej upalny dzień roku, mucha miała zapewnione luksusowe chłodzenie aż do samej kolacji.

   Kiedy wieczorem otworzyłam lodówkę, z wnętrza zamiast chłodu dobiegł mnie cichy, dziwny głosik. Drżał i jąkał się z zimna, jakby musze zęby wpadły w trans:

   – A to wy... wy... wy... podwieczor... czor... czorków nie jadacie, czy co?! – wycharczała lokatorka, trzęsąc skrzydełkami. – Przecież ja swoje maluchy całkowicie zamroziłam! Jak z in vitro będą!

   – A to ty w błogosławionym stanie jesteś? – zapytałam zaskoczona, mrużąc oczy ze zdumienia.

    – A kiedy ja nie jestem?! – fuknęła oburzona. – Widziałaś, jak rano ukatrupiłaś moją koleżankę? Masz pojęcie, jak dużą rodzinę mogłaby przez ciebie mieć?

   – No dobra, dobra... – westchnęłam. – Ale chyba głodna w tej lodówce nie jesteś?

   – Nie bądź złośliwa! – bzyknęła z wyrzutem. – Wszystko w tych Password-pudełeczkach poukrywane i pozamykane! Tylko ślinkę mogłam przełykać!

   – No dobrze, już dobrze. Wyniosę cię na słoneczko, to się szybko rozgrzejesz – zlitowałam się nad zmarzluchem. – A tak się akurat składa, że przed bramą stoją pojemniki na śmieci. Dziś wywózka. Jak się pośpieszysz, będziesz miała tam królewską wyżerkę! I wybacz, ale ponownie cię do siebie nie zapraszam. Następnym razem zamiast do lodówki możesz wpaść do zamrażarki obok cappuccino i tiramisu, a wtedy już na pewno tak miło byśmy sobie nie pogadały!
Chwileczkę, nie przedstawiłyśmy się sobie:
- Mucha - Muszyńska jestem, milo mi było panią poznać, szkoda, że się już żegnamy!
I odleciała, nie interesowało ją, kto ją gościł?
Czy ona coś knuje?

MORAŁ:

Gdy wnuczęta domem rządzą,
Skróty sobie robiąc wszędzie,
Zamiast uczyć się porządku,
Mucha gościem w szafie będzie!

Więc pilnujcie dobrze drzwi,
To nie żarty ani psoty.
Bo gdy wnuczek drzwi uchyli,
Gość zamieszka... bez roboty! 

Więc pilnujże, dziecko, drzwi,
By podniebnych walk unikać,
Bo kabanos smaczny jest,
Lecz lodówkę masz zamykać!

<><><><><><>

🪰 Z pamiętnika pani Muszyńskiej

Dzień 1 – dopisek nocny

Poznałam dziś pewną babcię. Udaje surową, ale serce ma miękkie jak dojrzała brzoskwinia.

Wyrzuciła mnie za bramę, to fakt. Ale wcześniej wyniosła na słoneczko.

To się chyba nazywa... gościnność z ograniczonym meldunkiem.

Mam przeczucie, że jeszcze się spotkamy.


  <><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

czwartek, 25 czerwca 2026

JEDWABNY TRIUMF

 


Siedzi Halinka pod wielką suszarką,
Co huczy w salonie jak stary traktor.
Suszy swe loki, gęste i ciemne,
Myśląc, że rzuca spojrzenia przyjemne.

Wtem widzi Tereskę z głową zmoczoną,
Fryzurą chwilowo w dół przytuloną.
I z wielką szczerością (choć bez polotu)
Woła: „O rany, gładka jak kotek!

Coś mało tych włosów masz na swej głowie,
Niechaj fryzjerka coś nam opowie!”
Lecz mistrzyni nożyczek na to nie czeka,
Broni Tereski, nie zwleka, nie zwleka!

„Pani Halinko! – rzecze z powagą –
Te włosy są skarbem i wielką rozwagą!
To jedwab czysty, co rzadko się rodzi,
Pięknie się układa, gęstością uwodzi.

Tylko fachowca wprawne to oko,
Dostrzeże tę klasę i głębię wysoką!”
Umilkła suszarka, zwiędły Halinki miny,
Bo jedwab po mamie nie szuka tu winy!


T.Cz. Foto 2000r.

( Autor: Teresa Czajkowska)

 <><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

środa, 24 czerwca 2026

POŻEGNANIE Z BOCIANEM



Przez jedenaście długich lat,
Dumnie na trawie bocian stał.
Oglądał nasz ogrodowy świat,
I deszcz, i słońce dzielnie brał.

Choć z blachy był i mocno milczał,
To swoje w życiu przeszedł też,
Gdy na koguta za płotem syczał,
Choć głośny ptak siał we wsi rzeź!

Niestety, czas nikogo nie oszczędza,
Rdza metal dzielnie brać zaczęła,
Odeszła sielska na grządkach gawęda,
I tak historia bociana tąpnęła.

Wylądował w koszu, na recykling czeka,
Przeszedł na zasłużony, złomowy stan,
Lecz pamięć o nim w wierszach nie ucieka –
To był z klasą, ogrodowy pan!

Teraz blaszany paw z Lidla sam na froncie stoi,
Z płytami CD na czereśni wojuje,
Bo choć na koguta machnął ręką, to szpaków się boi,
I przed ptasią ferajną owoce ratuje!

  <><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj




wtorek, 23 czerwca 2026

KIEDY SLOŃCE MOCNO OPERUJE




Kiedy słońce za mocno operuje

I więdnąć zaczynają róże

To nie szukaj pod nim cienia

Może drzewo masz gdzieś duże.


 Ja mam takie na środku ogrodu

Stanowi piękne schronienie

Parasol z niego przepiękny

Tworząc czarowne cienie


Hamak w pobliżu na gości czeka

Gdzie zdrzemnąć się nawet można

Czasem tam Toffi podskoczy

Nie tylko istota dwunożna




<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

FIOŁKOWE PODZIĘKOWANIE



Na białej kartce, w zieleni spowite,
Fiołki fioletem pachną niesamowicie.
Choć małe skromne, ukryte w trawie,
Przynoszą radość przy czerwcowej kawie.

To mały kwiatek, a siłę ma wielką,
Mieni się w słońcu poranną kropelką.
Przynosi uśmiech, złośliwość przegania,
Idealny jest do serc radowania!

Niechaj ten bukiet na blogu zagości,
Jako symbol naszej wspólnej radości.
Bo w prostych rzeczach, w fiołkowym splocie,
Kryje się urok o czystym złocie!

  <><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj


poniedziałek, 22 czerwca 2026

ODA DO POŁUDNIOWEJ DRZEMKI

 



Gdy słońce czerwcowe na niebie mocno grzeje,
A w domu na moment cichną wszelkie dzieje,
Nadchodzi ta chwila, ta święta godzina,
Gdy sprytna kobieta kocyk swój odwija.

Niech zegar w salonie bije, ile chce,
Ja dzisiaj na przekór całemu światu powiem: „Nie!”.
Zamykam powieki, odrzucam logistykę,
Wyłączam telefony i wszelką krytykę.

W nogach łóżka wierna Toffi już się mości,
Zwinięta w kłębuszek, pełen łaskawości,
Razem trawimy pstrąga z masełkiem i ziołami,
Otuleni błogimi, sennymi marzeniami.

Trzydzieści minut w objęciach Morfeusza,
I znowu do życia radosna wstaje dusza!
Bo nic tak urody i weny nie krzepi,
Jak sen po obiedzie – człowiek czuje się lepiej!

<><><><><>

Proszę, zajrzyj też tu:👇

https://zapiskizmojegobloga.blogspot.com/2021/06/popoudniowa-drzemka.html

<><><><><><>


Dean Martin - Siesta Fiesta

TUTAJ




Nie mam dużo roboty
Ale na pewno dobrze się bawię
Fiesta się kończy, prawie świta
Więc jak mam wstać rano?
Kiedy wstaję w południe każdego dnia ,
Czas na sjestę
A po sjeście przychodzi Fiesta Sjesta

Nie pracuję dużo
Ale na pewno mam dużo zabawy
Powiedz, że się pozbieram
Dzisiaj naprawdę postanowiłem pracować
Ale za każdym razem, gdy postanawiam pracować,
Czas spać lub grać
To Sjesta Fiesta, noc i dzień Sjesta

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

niedziela, 21 czerwca 2026

Z PAMIĘTNIKA OGRODOWEGO STRACHA


Stoję na straży od wczesnego rana,
Suknia ma z płótna, głowa wypchana,
Na starym kiju, w niemodnym fraku,
Mam dziś upilnować drzewa przed stadem szpaków!
Wiatr targa wstążki, płyty błyszczą w słońcu,
Myślałem: „Będzie bitwa! Postraszę ich w końcu!”.
Lecz na gałęziach kompletna jest cisza,
Ani jednego skrzydlatego konesera nie słyszę...
Gdzie ta ferajna? Gdzie te podłe ptaki?
Co roku w czerwcu robiły tu draki!
Patrzę przez płot... Aż mnie w słomie kłuje:
Całe to towarzystwo u sąsiada biesiaduje!
Tam wczesna odmiana, słodsza o kropelkę,
Więc szpaki u niego urządziły wielką wyżerkę.
Mnie omijają, nie chcą nawet dziobać,
Czyżby mój straszny urok zaczął już chorować?
Stoję więc nudząc się, jak rzadko kiedy,
Oszczędził mi los w tym roku tej biedy.
Czereśnia cała, owoce czerwone,
A ja mam ambicje stracha... mocno obrażone!

 (Autor: Teresa Czajkowska)

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

 


ZAANGAŻOWANY KOT

Bohaterem tego wiersza jest kot, którego w miesiącu sierpniu 2018 zatrudniłam jako bohatera bajeczek - wierszyków pisanych dla cudownego, m...