Stoję na straży od wczesnego rana,Suknia ma z płótna, głowa wypchana,Na starym kiju, w niemodnym fraku,Mam dziś upilnować drzewa przed stadem szpaków!Wiatr targa wstążki, płyty błyszczą w słońcu,Myślałem: „Będzie bitwa! Postraszę ich w końcu!”.Lecz na gałęziach kompletna jest cisza,Ani jednego skrzydlatego konesera nie słyszę...Gdzie ta ferajna? Gdzie te podłe ptaki?Co roku w czerwcu robiły tu draki!Patrzę przez płot... Aż mnie w słomie kłuje:Całe to towarzystwo u sąsiada biesiaduje!Tam wczesna odmiana, słodsza o kropelkę,Więc szpaki u niego urządziły wielką wyżerkę.Mnie omijają, nie chcą nawet dziobać,Czyżby mój straszny urok zaczął już chorować?Stoję więc nudząc się, jak rzadko kiedy,Oszczędził mi los w tym roku tej biedy.Czereśnia cała, owoce czerwone,A ja mam ambicje stracha... mocno obrażone!
(Autor: Teresa Czajkowska)
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz