Minęły zaledwie trzy dni.
Do kuchni wkracza mąż.
Mąż, jeszcze zaspany, otwiera lodówkę po mleko do porannej kawy. Mruga kilka razy.
Nagle odskakuje o krok.
– Kochanie!... – woła w stronę salonu. – Albo jeszcze śpię, albo w lodówce mieszka mucha!
Ja nawet nie podnoszę głowy znad gazety.
– Ach... to Pani Muszyńska. Od wczoraj ma przejściowe trudności mieszkaniowe.
Mucha z godnością poprawia szalik.
– Nie "trudności". Tymczasową relokację klimatyczną.
– I proszę nie trzaskać drzwiami – dodaje z wyrzutem. – Całą noc próbowałam się rozmrozić.
Mąż stoi jak wryty.
– To... ona naprawdę mówi?
– Oczywiście – odpowiadam. – Ale tylko do ludzi, którzy najpierw zrobią sobie kawę.
– A nasz laptop już działa? – pyta ostrożnie.
Pani Muszyńska kiwa głową.
– Na czczo ludzie są strasznie nerwowi. Najpierw kawa, potem internet. Tak jest bezpieczniej.
Mąż westchnął.
– Chyba jednak wypiję tę kawę...
😂
<><><><><><><><><
🪰 Z pamiętnika pani Muszyńskiej
Dzień 2
A niech mnie pająk oplecie!Obawiam się, że pan tego domu zaraz zacznie w internecie szukać psychiatry...Tylko wciąż nie wiem...dla siebie, dla żony czy dla mnie?😄
<><><><><><><>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz