niedziela, 28 czerwca 2026

MUCHA - MUSZYŃSKA JESTEM, MIŁO MI PAŃSTWA POZNAĆ




    W te iście piekielne dni wszystkim jest ciężko... okazuje się, że nawet i muchom.

  Mój domowy klimatyzator chodzi w dzień na okrągło, próbując ratować mnie przed afrykańskim skwarem. Niestety, w tym samym czasie ja na okrągło muszę walczyć z... moimi kochanymi wnukami. Chłopcy znaleźli sobie bowiem genialny skrót na ogród, prowadzący prosto przez mój salon i werandę. Wszystko byłoby w porządku, gdyby niefortunny szczegół – permanentnie nie domykają drzwi! Wystarczy lekki przeciąg albo szturchnięcie nosem przez czworonoga i nieszczęście gotowe. W ułamku sekundy mam w salonie nieproszonego gościa. I to nie byle jakiego – muchę gabarytów rasowego bombowca!

    Nie da się jej nie zauważyć ani tym bardziej nie usłyszeć. W tym momencie do akcji wkracza Toffi. Czując się współodpowiedzialna za domowe bezpieczeństwo, zaczyna gonić intruza po całym salonie, wodząc wzrokiem i uszami za dźwiękiem tego szarżującego pojazdu lotniczego. Ja, rzecz jasna, nie chcąc być gorsza, również włączam się do bitwy. Podniebna walka gotowa! Zawsze jednak ta cwana bestia znajdzie jakąś kryjówkę w zakamarkach mebli i cichnie... do momentu, aż poczuje w powietrzu coś mięsnego.

   I tak oto, prawdopodobnie podczas kolejnego otwierania lodówki przez wnusia – w celu uszczknięcia z zapasów małego kabanoska – muszysko wstrętne wślizgnęło się do środka. Oczywiście nikt tego nie zauważył. I tym sposobem, w ten najbardziej upalny dzień roku, mucha miała zapewnione luksusowe chłodzenie aż do samej kolacji.

   Kiedy wieczorem otworzyłam lodówkę, z wnętrza zamiast chłodu dobiegł mnie cichy, dziwny głosik. Drżał i jąkał się z zimna, jakby musze zęby wpadły w trans:

   – A to wy... wy... wy... podwieczor... czor... czorków nie jadacie, czy co?! – wycharczała lokatorka, trzęsąc skrzydełkami. – Przecież ja swoje maluchy całkowicie zamroziłam! Jak z in vitro będą!

   – A to ty w błogosławionym stanie jesteś? – zapytałam zaskoczona, mrużąc oczy ze zdumienia.

    – A kiedy ja nie jestem?! – fuknęła oburzona. – Widziałaś, jak rano ukatrupiłaś moją koleżankę? Masz pojęcie, jak dużą rodzinę mogłaby przez ciebie mieć?

   – No dobra, dobra... – westchnęłam. – Ale chyba głodna w tej lodówce nie jesteś?

   – Nie bądź złośliwa! – bzyknęła z wyrzutem. – Wszystko w tych Password-pudełeczkach poukrywane i pozamykane! Tylko ślinkę mogłam przełykać!

   – No dobrze, już dobrze. Wyniosę cię na słoneczko, to się szybko rozgrzejesz – zlitowałam się nad zmarzluchem. – A tak się akurat składa, że przed bramą stoją pojemniki na śmieci. Dziś wywózka. Jak się pośpieszysz, będziesz miała tam królewską wyżerkę! I wybacz, ale ponownie cię do siebie nie zapraszam. Następnym razem zamiast do lodówki możesz wpaść do zamrażarki obok cappuccino i tiramisu, a wtedy już na pewno tak miło byśmy sobie nie pogadały!
Chwileczkę, nie przedstawiłyśmy się sobie:
- Mucha - Muszyńska jestem, milo mi było panią poznać, szkoda, że się już żegnamy!
I odleciała, nie interesowało ją, kto ją gościł?
Czy ona coś knuje?

MORAŁ:

Gdy wnuczęta domem rządzą,
Skróty sobie robiąc wszędzie,
Zamiast uczyć się porządku,
Mucha gościem w szafie będzie!

Więc pilnujcie dobrze drzwi,
To nie żarty ani psoty.
Bo gdy wnuczek drzwi uchyli,
Gość zamieszka... bez roboty! 

Więc pilnujże, dziecko, drzwi,
By podniebnych walk unikać,
Bo kabanos smaczny jest,
Lecz lodówkę masz zamykać!

<><><><><><>

🪰 Z pamiętnika pani Muszyńskiej

Dzień 1 – dopisek nocny

Poznałam dziś pewną babcię. Udaje surową, ale serce ma miękkie jak dojrzała brzoskwinia.

Wyrzuciła mnie za bramę, to fakt. Ale wcześniej wyniosła na słoneczko.

To się chyba nazywa... gościnność z ograniczonym meldunkiem.

Mam przeczucie, że jeszcze się spotkamy.


  <><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ZAANGAŻOWANY KOT

Bohaterem tego wiersza jest kot, którego w miesiącu sierpniu 2018 zatrudniłam jako bohatera bajeczek - wierszyków pisanych dla cudownego, m...