Nie wiem, czy też tak macie, ale mnie najlepsze pomysły przychodzą wtedy, kiedy już powinnam spać.
W te największe upały, tuż przed zaśnięciem, nagle wpadła mi do głowy stara piosenka śpiewana przez Jerzego Stuhra:
„Śpiewać każdy może...
Czasami człowiek musi,
inaczej się udusi...”
I pomyślałam sobie, że przecież to... trochę o mnie.
Nie chodzi o śpiewanie, bo z tym u mnie nie jest źle. Chodzi o pisanie.
Ja naprawdę nie zastanawiam się, czy potrafię pisać "literacko". Nigdy nie siadam do komputera z myślą, że właśnie tworzę wielką literaturę. Piszę dlatego, że lubię. Piszę dlatego, że chcę. A czasem mam wręcz wrażenie, że... muszę. Bo gdy jakiś pomysł zaczyna mi chodzić po głowie, nie daje spokoju. Krąży, szturcha, przypomina o sobie i dopóki go nie zapiszę, nie odpuści.
Może właśnie dlatego powstają moje Muchy Muszyńskie. Wystarczy jedna zabawna sytuacja, jedno zdanie usłyszane mimochodem albo jakaś piosenka i już widzę przed oczami kolejną scenkę.
No i wyobraźcie sobie...
Pani Muszyńska usiadła na moim domofonie.
Najpierw tylko cichutko bzyczała, a po chwili zaczęła śpiewać na całą ulicę:
" - Śpiewać każdy może...
Trochę lepiej lub trochę gorzej..."
A wychodziło jej, jak... Stuhrowi.
Ludzie zaczęli wyglądać przez okna. Sąsiadka zza płotu zdjęła okulary, listonosz przystanął, pies Toffi nastawił uszu, a ja poczułam, że za chwilę będę lokalną sensacją.
- Cicho! - syknęłam. - Zwariowałaś? Jeszcze pomyślą, że to ja tak zawodzę!
- A co? - obruszyła się mucha. - Każdy może śpiewać!
- Może... ale niekoniecznie pod moim domofonem i w taki upał.
Chyba powiem tej musze, że ją chyba uduszę, gdy nie przestanie pod domem fałszować - mruknęłam pod nosem.
- Słyszałam, słyszałam... To mnie wpuść, będę śpiewać w domu. Przy klimatyzacji. I mruczando.
Nie miałam wyjścia. Otworzyłam drzwi.
Muszyńska wleciała do środka, otrzepała skrzydełka i usiadła na oparciu krzesła.
- Wiesz - powiedziała już całkiem poważnie - ja cię doskonale rozumiem.
- Mnie?
- Ciebie. Ty piszesz, ja śpiewam. Jedno i drugie jest niebezpieczne do powstrzymania.
- Czyli?
- No przecież! Człowiek musi pisać, mucha musi bzyczeć, a ja dodatkowo lubię sobie pośpiewać. Inaczej... uduszę się.
Musiałam jej przyznać rację.
Bo chyba każdy z nas ma coś takiego. Jedni śpiewają, inni malują, jeszcze inni robią zdjęcia, szydełkują albo majsterkują.
A ja?
Ja po prostu piszę.
I chyba już nic na to nie poradzę.
<><><><><><><><>
🪰 Z pamiętnika pani Muszyńskiej
Dzień 3
Relokacja klimatyczna przebiega pomyślnie.
Lokal chłodny.
Kuchnia przestronna.
Domownicy trochę dziwni.
Ale za to codziennie ktoś otwiera mi drzwi.
Oby tylko nikt nie wpadł na pomysł ich zamykać
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz