niedziela, 28 czerwca 2026

MUCHA - MUSZYŃSKA 3. ŚPIEWAĆ KAŻDY MOŻE


   Nie wiem, czy też tak macie, ale mnie najlepsze pomysły przychodzą wtedy, kiedy już powinnam spać.
W te największe upały, tuż przed zaśnięciem, nagle wpadła mi do głowy stara piosenka śpiewana przez Jerzego Stuhra:

„Śpiewać każdy może...
Czasami człowiek musi,
inaczej się udusi...”

   I pomyślałam sobie, że przecież to... trochę o mnie.
Nie chodzi o śpiewanie, bo z tym u mnie nie jest źle.  Chodzi o pisanie.
Ja naprawdę nie zastanawiam się, czy potrafię pisać "literacko". Nigdy nie siadam do komputera z myślą, że właśnie tworzę wielką literaturę. Piszę dlatego, że lubię. Piszę dlatego, że chcę. A czasem mam wręcz wrażenie, że... muszę. Bo gdy jakiś pomysł zaczyna mi chodzić po głowie, nie daje spokoju. Krąży, szturcha, przypomina o sobie i dopóki go nie zapiszę, nie odpuści.

   Może właśnie dlatego powstają moje Muchy Muszyńskie. Wystarczy jedna zabawna sytuacja, jedno zdanie usłyszane mimochodem albo jakaś piosenka i już widzę przed oczami kolejną scenkę.

   No i wyobraźcie sobie...

   Pani Muszyńska usiadła na moim domofonie.

 
 Najpierw tylko cichutko bzyczała, a po chwili zaczęła śpiewać na całą ulicę:

 "  - Śpiewać każdy może...
   Trochę lepiej lub trochę gorzej..."
A wychodziło jej, jak... Stuhrowi.

  Ludzie zaczęli wyglądać przez okna. Sąsiadka zza płotu zdjęła okulary, listonosz przystanął, pies Toffi nastawił uszu, a ja poczułam, że za chwilę będę lokalną sensacją.
- Cicho! - syknęłam. - Zwariowałaś? Jeszcze pomyślą, że to ja tak zawodzę!
 - A co? - obruszyła się mucha. - Każdy może śpiewać!
 - Może... ale niekoniecznie pod moim domofonem i w taki upał.
Chyba powiem tej musze, że ją chyba uduszę, gdy nie przestanie pod domem fałszować - mruknęłam pod nosem.
 - Słyszałam, słyszałam...  To mnie wpuść, będę śpiewać w domu. Przy klimatyzacji. I mruczando.
Nie miałam wyjścia. Otworzyłam drzwi.
 Muszyńska wleciała do środka, otrzepała skrzydełka i usiadła na oparciu krzesła.
 - Wiesz - powiedziała już całkiem poważnie - ja cię doskonale rozumiem.
 - Mnie?
- Ciebie. Ty piszesz, ja śpiewam. Jedno i drugie jest niebezpieczne do powstrzymania.
- Czyli?
- No przecież! Człowiek musi pisać, mucha musi bzyczeć, a ja dodatkowo lubię sobie pośpiewać. Inaczej... uduszę się.

  Musiałam jej przyznać rację.

 Bo chyba każdy z nas ma coś takiego. Jedni śpiewają, inni malują, jeszcze inni robią zdjęcia, szydełkują albo majsterkują.
A ja?
 Ja po prostu piszę.
 I chyba już nic na to nie poradzę.

<><><><><><><><>

🪰 Z pamiętnika pani Muszyńskiej

Dzień 3

Relokacja klimatyczna przebiega pomyślnie.

Lokal chłodny.

Kuchnia przestronna.

Domownicy trochę dziwni.

Ale za to codziennie ktoś otwiera mi drzwi.

Oby tylko nikt nie wpadł na pomysł ich zamykać

 <><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ZAANGAŻOWANY KOT

Bohaterem tego wiersza jest kot, którego w miesiącu sierpniu 2018 zatrudniłam jako bohatera bajeczek - wierszyków pisanych dla cudownego, m...