Czy przedstawiać muszę Toffi?
Chyba nie - bo już jest znana.
Otóż ona, proszę państwa,
Smutna chodzi dziś od rana.
Pan wyjechał, jej nie zabrał.
W łebku mąci się obawa:
Z kim dziś spacer już bez smyczy,
Z kim gonitwy i zabawa?
Gdy głos pana w telefonie
Usłyszala - rozpoznała.
Mina się rozweseliła
I ogonkiem zamerdała.
Wcześniej nawet jeść nie chciała
- Same smaczki, owszem, jadła.
Pod garażem miała miejsce,
Tam czekała, tam się kładła.
Teraz wraca już pan autem,
Będzie późno. Piesek czeka,
A w nagrodę za tę wierność
Toffi żąda ćwiartkę steka.
"Co tam kostka lub żeberko.
Kawal steka z grilla proszę!
Bo ja dłużej, proszę pana,
Tych wyjazdów , och, nie znoszę!"
Autor: Teresa Czajkowska

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz