Zasiadły pieski do obiedniej pory,
Miały być kultura, czyste talerze.
Dwa białe maluchy w radosnym nastroju,
Czekają na groszek, merdając szczerze.
Lecz nagle po lewej, pośród widelców,
Gdzie nóż i solniczka na stole gości,
Po stronie prawej od ich talerza,
Wyrasta pies rudy – oaza spokojności!
Siedzi przy tacy, w jedzeniu po uszy,
Jedno ucho klapnięte, drugie w górze trzyma.
Spojrzenie ma dumne, choć sytuacja dziwna,
I udaje, że wcale go tu nie ma!
Dwa białe pieski patrzą zszokowane:
„Jak tyś tam wlazł, kolego kochany?”
A rudas odpowiada bez mrugnięcia okiem:
„Ja pilnuję kostek , choć plan zwariowany!”
Autor: Teresa Czajkowska
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz