Gdy matka natura zawodzi,
jest jeszcze święty Franciszek
Nie chcę żadnej powodzi,
ale niech już zakwitnie kwiatuszek.
O kwiecistych łąkach już marzę,
lecz deszczu ni widu ni słychu.
Po suchych źdźbłach sobie łażę,
o deszczu marzę po cichu.
Rozsiałabym już te nasiona.
Czy myśli już o tym Franciszek?
Szkoda, że trochę za niski
jest ulubiony żeniszek.
Dobry jest na kobierce.
lecz nie na łąkę kwietną.
Znajdę mu inne miejsce -
dam mu wystawę świetną.
Ześlij nam chociaż rosę.
Święty Franciszku, w poranki,
aby wilgoci choć trochę
poczuły nasze rumianki.
Autor: Teresa Czajkowska
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Już niedługo łąki pięknie zakwitną <3 Będzie mozna wybrać się na spacer.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Dziękuje, Angelo! Czekam z utęsknieniem na ten moment, ale wciąż za mało porannej rosy i brak deszczu. Przytulam .
Usuń