Gdy wreszcie nadszedł czas weekendu
I maturalne ucichły zmagania
Wnet oficjalny strój już wyrzuca
Teraz nadchodzi czas oczekiwania
Inny strój ma już przygotowany
Na wyjątkowe dla niej momenty
Takie jak choćby rozdanie dyplomów
Swój harmonogram ma już dopięty
Tylko z włosami nie wie co zrobić
Czy aksamitką jak zwykle związać
A może lepiej puścić swobodnie
Tak chyba lepiej będą wyglądać.
A loki płoną miedzianym złotem
Lekko spuszczone wprost na ramiona
I szepczą sobie cóż za różnica
Choć my na luzie to wciąż jest ONA
A to nieprawda bo czuje relaks
Spadł z barków ciężar włosów związanych
Ciągnących ją w dół do bólu głowy
Tego nie czuje we włosach rozwianych.
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz