Przyjechała córka w niedzielę na obiad,
Spokojny miał być wieczór, rodzinne spotkanie.
Lecz mąż postanowił w garażu podziałać,
I autu zafundować małe dolewanie.
AdBlue w samochodzie uzupełnić trzeba,
Więc chwycił kanister, co stał na regale.
Wlał płyn do zbiornika, pod sam prawie korek,
Nie myśląc o żadnej pomyłce czy błądzeniu wcale.
Lecz gdy zbiornik pusty odstawiał na półkę,
W blasku małej lampy napis nagle błysnął...
To nie była chemia, lecz woda z Lourdes!
I blady strach nagle na męża docisnął!
Wpadają do pokoju, jęczą z przerażenia,
„Co to teraz będzie?! Auto zrujnowane!”
A ja, choć na autach słabo się znam przecież,
Mówię z uśmiechem, patrząc na tę dramę:
„Nie martw się, Basiu, głowa do góry,
W taką usterkę rzadko kto wpada!
Będziesz mieć auto mocno wyświęcone,
I bezwypadkowe – tak podpowiada rada!”
Im nie było do śmiechu, w oczach stały łzy,
Gdy logistyka tygodnia i tak mocno gniecie.
Lecz u mnie w pamięci ta chwila zostanie,
Jako najświętsza awaria na świecie!
Autor: Teresa Czajkowska
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz