Na krawędzi świata, gdzie skały lśnią chłodem,
W sukni z malachitu, utkanym z mchu i cienia,
Siedzę cicho, spleciona z górskim ogrodem,
Czekając na echo dawnego wspomnienia.
Moja bluzka jak krew, jak serce, co bije,
Z kaskadą wzorów białych jak szczyty w oddali,
Skrywa tęsknotę, co wewnątrz się wije,
Gdy wiatr pośród szczelin kamiennych się żali.
Na kolanach saksofon – lśniący, metalowy,
Zastyga w bezruchu, wpatrzony w me oczy.
Dziś milczy, choć w sercu mam koncert gotowy,
Który przez doliny i granie się toczy.
Marzę o Tobie – Ty, co czujesz rytm duszy,
Ktoś, kto w tym duecie odnajdzie swe miejsce,
Czyj oddech te srebrne klawisze poruszy,
By zagrać to wszystko, co mieści się w tęsknocie.
Chodź, stań tu obok na ukwieconej darni,
Niech mrok nas otuli fioletem, szarością.
Zagrajmy tak czule, by lęk się rozpadł marnie,
Związani muzyką... i naszą wolnością.
David A. Stewart - Lily Was Here ft. Candy Dulfer

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz