W zakamarkach dysku, w folderów gęstwinie,
Znalazłam lato, co przecież nie minie.
Hortensje białe, jak śnieżne wspomnienie,
I słońce, co rzuca na trawę swe lśnienie.
Stoję tam dumna, w zieleń ubrana,
Przez ciepły wietrzyk lekko owiewana.
Burgund liści w tle, jak wino dojrzałe,
Dopełnia ten obraz w ramy doskonałe.
Czasem zapominamy o chwilach zachwytu,
Szukając wciąż nowych dróg i błękitu.
Lecz warto powracać do tego, co było,
By serce swym blaskiem znów się nasyciło.
Dziś te hortensje znów dla mnie rozkwitły,
Choć barwy ich w pamięci na moment gdzieś znikły,
Bo piękno raz przeżyte – w nas zawsze zostaje,
I w odpowiedniej chwili znów życie nam daje.
- A kto to mi wszedł w kadr ? - pyta kamerzysta Toffi zawiedziona, ze ją do zdjęcia nie zaprosili - (chociaż z łezką w oku), odpowiada, jakby się nic nie stało: - Nic, to... ustawienie kamery sprawdzam. - A w ogóle, to Pani ma za duży cień na twarzy. Do powtórki, kamerzysto. - Kochana Toffi, cóż byśmy bez Ciebie zrobili - przyznał kamerzysta. - A przede wszystkim zdejmijcie tę siatkę do zdjęcia z hortensji. Ja się w to nie mieszam, znikam stąd. A jednak Toffi nadal jest urażona. Poniżej hortensje w tym samym miejscu, ale innego roku |
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz