Ma lat osiemnaście i serce kruche,
Co zamiast dzwonu, bije cichym puchem.
Lekarz powiedział: „Unikaj słońca,
Bo żar jest dla ciebie walką bez końca”.
Więc w cieniu altany, pod słomkowym dachem,
Dziewczyna siedziała z ukrytym strachem.
Płakała cicho nad losem swym marnym,
A świat jej się zdawał duszny i czarny.
Usłyszał te żale motyl cytrynowy,
Co kropki na skrzydłach miał jak sen nowy.
Zrozumiał, że dziewczę więdnie bez ruchu,
I postanowił pomóc – na sercu i duchu.
Usiadł na rondzie, tuż nad jej skronią,
By stać się jej chłodem i wierną dłonią.
Zaczął wachlować skrzydłami bez przerwy,
Koić chciał upał i koić nerwy.
I tak zamieszkał na splotach słomkowych,
Wciąż gotów do pracy, zawsze do połowy...
Dawał jej powiew, rześkość i siłę,
Czyniąc jej dni znów jasne i miłe.
Dobroć motyla i serca dziewczyny,
Złączyły się nagle w cudne czyny.
Radość wstąpiła w jej chore ciało,
I to, co niemożliwe – wreszcie się stało.
Serce, chłodzone miłością i trudem,
Zaczęło zdrowieć – jak gdyby cudem.
Dziś pod kapeluszem, w cytrynowym lśnieniu,
Tańczą oboje w radosnym spełnieniu.
(Teresa Czajkowska)
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz