Jeśli masz braciszka lub siostrzyczkę, własne dziecko lub wnuczka/kę - to przygotowałam Ci bajkę z pomocnymi uwagami jak ją przekazać dziecku. Dobrze by było, gdybyś miał/miała jakąś muszlę w domu.
(wersja do czytania na głos z prawdziwą muszlą)
Przez pierwsze pięć lat życia swego
Małgosia żyła w wielkiej ciszy głębokiej.
Widziała, jak inne dzieci śmieją się radośnie,
otwierały buzie szeroko, podskakiwały wesoło,
lecz żaden dźwięk nie docierał do jej uszek małych.
Małgosia żyła w wielkiej ciszy głębokiej.
Widziała, jak inne dzieci śmieją się radośnie,
otwierały buzie szeroko, podskakiwały wesoło,
lecz żaden dźwięk nie docierał do jej uszek małych.
W Domu Dziecka wychowawczynie mówiły cicho:
„To ta dziewczynka, co żyje w milczeniu swoim”.
Rodzice przychodzili, patrzyli na jasne loczki,
na błękitne oczka pełne ciekawości,
a potem odchodzili smutni, z ciężkim sercem –
nie wiedzieli, jak pokonać tę niewidzialną ścianę ciszy.
„To ta dziewczynka, co żyje w milczeniu swoim”.
Rodzice przychodzili, patrzyli na jasne loczki,
na błękitne oczka pełne ciekawości,
a potem odchodzili smutni, z ciężkim sercem –
nie wiedzieli, jak pokonać tę niewidzialną ścianę ciszy.
Aż pewnego deszczowego, szarego dnia
pojawiła się Anna – dobra i ciepła.
Jej dłonie pachniały świeżym chlebem i lawendą,
a serce pamiętało, jak sama kiedyś czekała
w sierocińcu na swój własny cud adopcji.
pojawiła się Anna – dobra i ciepła.
Jej dłonie pachniały świeżym chlebem i lawendą,
a serce pamiętało, jak sama kiedyś czekała
w sierocińcu na swój własny cud adopcji.
Wiedziała Anna, że prawdziwa miłość
nie potrzebuje głośnych słów, by wybrzmieć najpiękniej.
Wzięła Małgosię za drobną rączkę
i razem ze swoją dorosłą córką Olą
zabrały dziewczynkę tam, gdzie świat mówi najgłośniej –
nad brzeg wielkiego, szumiącego morza.
nie potrzebuje głośnych słów, by wybrzmieć najpiękniej.
Wzięła Małgosię za drobną rączkę
i razem ze swoją dorosłą córką Olą
zabrały dziewczynkę tam, gdzie świat mówi najgłośniej –
nad brzeg wielkiego, szumiącego morza.
Pierwsze dni były jak magiczny sen.
Małgosia biegała boso po ciepłym, złotym piasku,
fale delikatnie łaskotały jej stópki,
a ona śmiała się bezgłośnie, machając rączkami,
jakby chciała złapać wiatr i mewy lecące wysoko.
Małgosia biegała boso po ciepłym, złotym piasku,
fale delikatnie łaskotały jej stópki,
a ona śmiała się bezgłośnie, machając rączkami,
jakby chciała złapać wiatr i mewy lecące wysoko.
Anna i Ola pokazywały jej wszystko gestami:
jak zbierać kolorowe muszelki małe,
jak budować wysokie zamki z piasku mokrego,
jak patrzeć na słońce zachodzące w morzu.
jak zbierać kolorowe muszelki małe,
jak budować wysokie zamki z piasku mokrego,
jak patrzeć na słońce zachodzące w morzu.
(tu zwolnij, zrób tajemniczą pauzę – przygotuj muszlę dyskretnie)
Pewnego popołudnia, gdy niebo płonęło różem i złotem,
Anna podała dziewczynce wielką, chropowatą muszlę –
ciężką, kremową, z delikatnymi rowkami,
jakby kryła w sobie całą tajemnicę oceanu.– Przyłóż ją do uszka, kochanie – pokazała Anna gestem i uśmiechem.
Anna podała dziewczynce wielką, chropowatą muszlę –
ciężką, kremową, z delikatnymi rowkami,
jakby kryła w sobie całą tajemnicę oceanu.– Przyłóż ją do uszka, kochanie – pokazała Anna gestem i uśmiechem.
(w tym momencie podaj wnuczkowi swoją muszlę – najlepiej mówiąc cicho i ciepło:
„A teraz Ty przyłóż tę muszlę do uszka, tak jak Małgosia…”)
Małgosia wzięła muszlę ostrożnie w obie rączki,
przytuliła ją mocno do prawego ucha.
I wtedy stało się coś naprawdę niezwykłego!
przytuliła ją mocno do prawego ucha.
I wtedy stało się coś naprawdę niezwykłego!
W tej głębokiej, znajomej ciszy jej duszy
muszla nagle… zadrżała delikatnie, żywo.
Dziewczynka poczuła lekkie wibracje – nie tylko w uchu,
lecz w całym swoim małym ciałku.
Jej usta same się poruszyły – najpierw powoli,
potem coraz szybciej i radośniej –
naśladując rytm, który całym serduszkiem czuła.
muszla nagle… zadrżała delikatnie, żywo.
Dziewczynka poczuła lekkie wibracje – nie tylko w uchu,
lecz w całym swoim małym ciałku.
Jej usta same się poruszyły – najpierw powoli,
potem coraz szybciej i radośniej –
naśladując rytm, który całym serduszkiem czuła.
Muszla nie szumiała zwyczajnie falami oceanu,
lecz szeptała słodko nadzieją, ciepłem i obietnicą.
Małgosia otworzyła szeroko swoje błękitne oczka,
z radosnym błyskiem w nich zaczęła energicznie pokazywać
mamie gestami i całą swoją mimiką:
lecz szeptała słodko nadzieją, ciepłem i obietnicą.
Małgosia otworzyła szeroko swoje błękitne oczka,
z radosnym błyskiem w nich zaczęła energicznie pokazywać
mamie gestami i całą swoją mimiką:
„Tam, za wielką wodą mieszka ktoś bardzo dobry!
Ma »naprawcze ręce« – tak muszla mi szepcze ciepło!
On potrafi naprawić moją ciszę głęboką,
by świat dźwiękami znowu się zaświecił!”
Ma »naprawcze ręce« – tak muszla mi szepcze ciepło!
On potrafi naprawić moją ciszę głęboką,
by świat dźwiękami znowu się zaświecił!”
Anna przyklęknęła na miękkim piasku,
wzięła Małgosię w ciepłe ramiona
i spojrzała jej głęboko w oczy pełne wiary.
Uwierzyła w intuicję swojego dziecka
bardziej niż w jakiekolwiek mądre książki.
wzięła Małgosię w ciepłe ramiona
i spojrzała jej głęboko w oczy pełne wiary.
Uwierzyła w intuicję swojego dziecka
bardziej niż w jakiekolwiek mądre książki.
Tej samej nocy, gdy Małgosia już spała spokojnie
z muszlą przytuloną do różowego policzka,
Anna zaczęła szukać długo i cierpliwie.
I odnalazła go – wybitnego lekarza z dalekiego kraju,
specjalistę, który obiecał pomóc w cudzie.
z muszlą przytuloną do różowego policzka,
Anna zaczęła szukać długo i cierpliwie.
I odnalazła go – wybitnego lekarza z dalekiego kraju,
specjalistę, który obiecał pomóc w cudzie.
Muszla była z Małgosią przez cały ten czas –
jak wierny, magiczny przyjaciel.
jak wierny, magiczny przyjaciel.
Leżała na stoliku przy szpitalnym łóżeczku,
gdy dziewczynka bała się przed operacją.
Czekała w specjalnym czystym woreczku
nawet na sali operacyjnej, blisko niej.
A podczas długich, czasem bardzo męczących miesięcy rehabilitacji,
gdy Małgosia musiała ćwiczyć słuchanie najprostszych rzeczy –
kapania wody, szelestu liści, własnego cichego śmiechu –
dziewczynka brała muszlę do małych rączek,
przytykała do ucha i poruszała ustami tak samo,
jak tamtego pierwszego popołudnia nad morzem.
gdy dziewczynka bała się przed operacją.
Czekała w specjalnym czystym woreczku
nawet na sali operacyjnej, blisko niej.
A podczas długich, czasem bardzo męczących miesięcy rehabilitacji,
gdy Małgosia musiała ćwiczyć słuchanie najprostszych rzeczy –
kapania wody, szelestu liści, własnego cichego śmiechu –
dziewczynka brała muszlę do małych rączek,
przytykała do ucha i poruszała ustami tak samo,
jak tamtego pierwszego popołudnia nad morzem.
Muszla drżała wtedy cichutko, delikatnie,
jakby powtarzała: „Jeszcze troszeczkę, kochanie…
już prawie słychać… trzymaj się mocno”.
jakby powtarzała: „Jeszcze troszeczkę, kochanie…
już prawie słychać… trzymaj się mocno”.
Dziś Małgosia słyszy już cały piękny świat:
śpiew ptaków o świcie, szum fal uderzających o brzeg,
głos mamy wołający radośnie „Obiad gotowy!”,
i śmiech swojej starszej siostry Oli – najpiękniejszy dźwięk ze wszystkich.
śpiew ptaków o świcie, szum fal uderzających o brzeg,
głos mamy wołający radośnie „Obiad gotowy!”,
i śmiech swojej starszej siostry Oli – najpiękniejszy dźwięk ze wszystkich.
Ale czasem, gdy chce podziękować za ten wielki cud,
zakłada swój ulubiony biały kapelusik
z dużą, różową piwonią na boku,
siada nad oceanem na swoim ulubionym miejscu,
bierze starą muszlę do rączek
i przykłada ją delikatnie do ucha.
zakłada swój ulubiony biały kapelusik
z dużą, różową piwonią na boku,
siada nad oceanem na swoim ulubionym miejscu,
bierze starą muszlę do rączek
i przykłada ją delikatnie do ucha.
Jej usta znowu się poruszają – cicho, z wielką wdzięcznością.
A muszla odpowiada lekkim, ciepłym drżeniem,
jakby mówiła miękko: „Byłam tylko małym mostkiem…
resztę zrobiła miłość, największa i najmocniejsza na świecie”.
A muszla odpowiada lekkim, ciepłym drżeniem,
jakby mówiła miękko: „Byłam tylko małym mostkiem…
resztę zrobiła miłość, największa i najmocniejsza na świecie”.
Morał:
Cuda nie zawsze przychodzą z wielkim hukiem i hałasem,
czasem czekają cierpliwie w małej, chropowatej muszli.
Ten, kto kocha najmocniej – ten je usłyszy sercem,
bo prawdziwa miłość znajdzie drogę nawet tam,
gdzie nauka widzi tylko trudną przeszkodę.
czasem czekają cierpliwie w małej, chropowatej muszli.
Ten, kto kocha najmocniej – ten je usłyszy sercem,
bo prawdziwa miłość znajdzie drogę nawet tam,
gdzie nauka widzi tylko trudną przeszkodę.
Dodatkowe wskazówki:
Gdy podajesz muszlę, powiedz cicho: „A teraz Ty przyłóż tę muszlę do uszka, tak jak Małgosia… posłuchaj, co Ci szepcze.”
Pozwól dziecku potrzymać muszlę przez cały dalszy fragment (od „muszla nagle… zadrżała” aż do końca bajki) – to wzmocni emocje.
Na końcu możesz zapytać: „A co Twoja muszla Ci dzisiaj powiedziała
Pozwól dziecku potrzymać muszlę przez cały dalszy fragment (od „muszla nagle… zadrżała” aż do końca bajki) – to wzmocni emocje.
Na końcu możesz zapytać: „A co Twoja muszla Ci dzisiaj powiedziała
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
%20(2018_10_14%2011_09_31%20UTC).gif)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz