Pani Aniela jak zwykle gorliwie
Sprawdzić raz chciała czy to jest możliwe
Że pączków upiecze nawet i dwieście
Kto jej dorówna w całym tym mieście
Upiekła więc stosik okrągłych łakoci
A wkrótce już było połowę słodkości
Cóż widzi już kilka tych pączków zostało
Pochwalić się nimi by się przydało
Więc zwija te pączki nawet i z talerzem
Zakłada paltocik z cieplutkim kołnierzem
Nakrycie na głowę na nogi kalosze
Ciekawe czy doktor siedzi o tej porze
Pod drzwiami przychodni gdzie czekają chorzy
Stoi niecierpliwie w kolejce sie sroży
W końcu zza drzwi słychać głośne słowo proszę
Witaj mój doktorku pączuszki przynoszę
Próbuje pączkami częstować lekarza
Lecz on na swą dietę jak zwykle uważa
Gdy tylko usłyszał ile ich już zjadła
Zadziwił się bardzo że jeszcze nie padła
Na wszelki wypadek przepisał miksturę
Dostała też przy tym odpowiednią burę
A że tych pączków upiekła aż dwieście
Pogratulował wspaniałej niewieście
Autor: T. Czajkowska
12.02.2026


Normalnie się pośmiałam. Super tekst. Rymy to nie łatwa sprawa, a do tego humor, mega super. No kobitka ma mistrza, bo tyle pączków, to chyba nikt nie zjadł. Brawo za ten wiersz, genialny. Pozdrawiam. :)))
OdpowiedzUsuńDziękuję, za miłe słowa. Nie sądziłam, że mój blog na tyle się odnowi( po dłuuuuugiej przerwie), że będzie ktoś jeszcze go czytał. Ale stali Czytelnicy są wierni, jak sie okazuje. Zaczęłam pisać, aby nie pozwolić swoim komórkom mózgowym zamierać. Mam już 79 lat!
Usuń