Herbaciana epopeja
"Dziewczyny, zapraszam, spotkania już czas,
Chyba z pół roku nie widziałam was.
"Ok, punktualnie"– obiecały dwie
W podpisie serduszka i "kochamy cię"
A dzwonek milczy i milczy, jak grób,
A kawę ogarnia powoli chłód.
Czy w drodze są korki? – Czy pies zdechł… czy kot,
Co zwykle uciekał przez drewniany płot?
Przychodzi wiadomość z obrazkiem kota:
„Sorry , zasnęłam pod kocem, złota 🐱💤”
Druga tłumaczy "Mąż wrócił już z pracy,
Więc biegam bez przerwy z kawusią na tacy"
Więc gospodyni głęboko wzdycha
"Toffi, masz sernik, gdzie twoja micha?
Ty nie zawodzisz, na wiatr nie szczekasz
i bezwarunkowo tak wiernie czekasz."
Bo słowa swobodnie rzucane na wiatr
Przynoszą w relacjach zbyt wiele strat,
A wiatr je porywa i głęboko chowa
Te zbagatelizowane przez ludzi słowa.
Teresa Czajkowska
20.02.2026




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz