W naszym domu od samego rana,
Akcja „Kolega” jest szykowana!
Mąż czyści szklanki, biega po domu,
Ja pichcę w kuchni, nie mówiąc nikomu.
Wybije piąta – dzwonek u drzwi,
Zacznie się wieczór męskich dni!
Będą debaty o autach, o świecie,
O czym tam panowie rozmawiać możecie?
Lecz najważniejsza na tym spotkaniu,
Będzie ma Toffi przy pilnowaniu!
Usiądzie dumnie blisko talerza,
I wzrokiem zmierzy kumpla i męża.
„Rozmawiaj sobie, drogi kolego,
Lecz rzuć mi z łaski boczku kawałek!
Bo męska przyjaźń – Toffi to wie –
Najlepiej pod stołem buduje się!”
Panowie gwarzą, czas miło płynie,
A biała Toffi tkwi przy gościnie.
Tak minie wieczór w tym męskim hałasie,
Gdy piesek nos swój trzyma w kiełbasie
Przygotowania w pełni ruszyły parą.
Już dwie godziny w kuchni się krzątam,
Gdy nagle dzwoni kolega męża,
By przygotowaniem się nie wyrężał.
Niestety musi wizytę dzisiaj
Odłożyć w czasie - coś mu wypadło.
A więc mam wolne, czas grawitacji.
Nie będzie dzisiaj żadnej libacji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz